Przemoc

Dziś rano na rowerze zlał mnie deszcz. W dodatku pancerzyk z linką zaczepiał kilka razy o lampkę i tak rozregulował całą przerzutkę. Lampka zaczęła odpadać. Wszystko usyfione mokrą ziemią zebraną ze ścieżek. Postanowiłem rower umyć. Wziąłem kilka pęczków kluczy i uzbrojony w nie poszedłem na dół do piwnicy. O, trafiłem pierwszym, skrzypnęły pierwsze drzwi, drugie… zapalam światło: pralnia. Ale… co to? Ktoś poodłączał wodę, nawet rury poprzerywane, zaplombowane. Też coś! Chyba będzie trzeba przynieść miskę z wodą z domu. Ale z trzeciego piętra trochę się nie chce. A. jeszcze nie ma, babcię Z. wypisali ją ze szpitala, trzeba było zabrać ją do domu, zadowoloną, że już. An. w domu, dzieci drzemią jeszcze popołudniową drzemkę. Dobrze, tylko jeszcze znajdę ten smar, który gdzieś tu powinien być… Bo po deszczu i po myciu smar na pewno się przyda. 
Ale szukanie smaru szybko zamieniło się w wygrzebywanie sterty rupieci z zakamarków piwnicy – wszystko to rzeczy „które może się jeszcze przydadzą”. 90% leci na śmietnik. Scheda po teściu. Zająłem się tym z niemałą pasją. Kichałem od kurzu, ręce zrobiły się czarne, musiałem się też schylać, bo to pod schodami, a i tak pajęczyny przyklejały mi się do włosów. Ale widziałem już koniec! Widziałem i czułem, że nie powstrzyma mnie już nic, żeby ten skrawek naszej przestrzeni wreszcie uwolnić. Czas szybko uciekał, więc nie dokończyłem, zostało trochę – akurat tyle, co na ostatni raz. Tak, następnym razem przyjdę tam ze starym odkurzaczem i będzie luks pomada, cycuś glancuś. Kurz i śmieci nie przemogą mnie. Moja przemoc, nie ich.
Powiedział Jezus, że bramy piekła (Szeolu, śmierci) nie przemogą kościoła zbudowanego z żywych kamieni (piotrów), zbudowanego na Skale, tj. wierze w Mesjasza (por. Mt.16:18, 1P.2:5). Jakże to: bramy „nie przemogą”? Bramy nie atakują, bramy się bronią! Innymi słowy: śmierć próbuje się przed kościołem bronić, ale jej obrona jest nieskuteczna, nie przemoże napastników. Kościół przez ewangelię wyrywa ludzi z rąk śmierci. Kościół nie broni wiary! To bezsensowna idea, podobnie jak Hades – piekło rządzone przez podziemnego „boga”-diabła. Notabene samo słowo kościół (czes. kostel, wł. castello) sugeruje, że służy on – niczym zamek-twierdza – do celów obronnych. Powinno być raczej zastępowane słowami: zgromadzenie, zbór (gr. ekklesia/ἐκκλησία, hiszp. iglesia) itp. Puenta i zasadnicze pytanie: czy ja bronię się przed kimś czy ktoś (zły duch) broni się przede mną?
»
Autor: jpz2

Powiązane posty: