Proste

Proste życie. Jak sobie to wyobrażasz? Może życie zgodnie z tym, co oczy zapragną, jak radził Salomon? (Tylko wiedz, że za to wszystko pozwie cię Bóg na sąd). Ja tam nie będę sądzony. Zmartwychwstanę jako święty. Nie żebym miał o sobie takie mniemanie. Po prostu dzięki Jezusowi. Z ulgą, że już na nic nie muszę zasługiwać. Tylko rosnąć. Prosto.

Może to proste życie – to takie na luzie. Może poniżej oczekiwań – czyich: moich własnych? innych ludzi? Boga? A jakie są Jego oczekiwania? Pewnie wysokie, skoro mówi Jezus: – „Także i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam nakazano, mówcie: Jesteśmy bezużytecznymi sługami, ponieważ co byliśmy winni zrobić, zrobiliśmy”. (Łuk. 17:10)

A zatem należy dać z siebie coś więcej, niż się oczekuje. Tylko nie z poczucia winy, powinności, posłuszeństwa człowiekowi, ślubów i przyrzeczeń. Ale iść za sercem, podszeptami Ducha. Tak, podszeptami, bo tak właśnie zwykle On mówi. To zarazem dużo i mało. A w gruncie rzeczy… prosto. Tak bardzo prosto. Proste życie. Proste. Tak sobie to wyobrażam.

Tak sobie to wyobrażam, kiedy stoję na balkonie i patrzę na zachód słońca. Kiedy jestem z A. na koncercie, jak dziś i rozpływam się lub cały pulsuję w dźwiękach. Kiedy maluję z dziećmi albo przewalam z nimi po łóżku, albo czytam, albo idziemy na spacer. Kiedy siadam w łazience, gdy się kąpią, biorę do ręki ukulele i gram, śpiewam, uwielbiam Boga. I kiedy idę do pracy i marzę. Nie żeby się coś skończyło, ale żeby przyszło nowe. Prosto, prawie niezauważalnie.

«
Autor: jpz2

Powiązane posty: