Proces Jezusa musiał być polityczny

Dzięki Izajaszowi (znajomy Żyd mesjański) potyczki Jezusa z faryzeuszami nabrały dla mnie głębszego sensu. Bo nie chodziło w nich tylko o „serce” albo tylko o „politykę”. Stawką było… wszystko.

W tym kontekście omawialiśmy dwa fragmenty Słowa – na pozór zupełnie do siebie niepodobne, a w rzeczywistości… Zważywszy na intencje faryzeuszy, Jezus mógł doświadczyć deja vu. Bo raz przyszli zapytać o podatki: powinniśmy płacić, czy nie? A innym razem przywlekli jakąś kobietę, rzekomo złapaną na cudzołóstwie, i co: kamienować, czy nie? W kulturze żydowskiej głównym celem pytania rzadko jest otrzymanie informacji zwrotnej. Zadawanie pytań to sposób na konwersację, wywarcie wpływu, prowokację.

A na czym polegała prowokacja faryzeuszy? Pod rządami cezara Żydzi mieli ograniczone prawa: np. nie mogli stosować kary śmierci, nie mogli uchylać się od płacenia podatków… To właśnie tych kwestii dotyczyły wspomniane pytania. W istocie nie obchodziło ich, czy ta kobieta naprawdę jest winna, ani też czy płacenie podatków okupantowi jest moralne. Sami bowiem byli niemoralni i skorumpowani, nie potrafili zachować czystości, ani „oddawać Bogu, co Boże”. Tak naprawdę chcieli sprowokować Jezusa, by powiedział coś przeciwko Rzymowi.

Aha – wysnułem pochopny wniosek – czyli Żydzi wkurzali się, że Jezus nazywa siebie Synem Bożym, ale trudno było im „załatwić” Go na gruncie religii. Był zbyt dobry w te klocki, dlatego woleli chwyty polityczne. I robili to aż do końca, dlatego na krzyżu zawisło polityczne oskarżenie – w skrócie „INRI”. Ale Izajasz miał inną interpretację. – Warto wiedzieć – mówił – że Żydzi nie dzielili życia na religijne, polityczne, ekonomiczne, naukowe itd. Okupacja rzymska była dla nich po prostu uzurpacją i bluźnierstwem przeciwko Bogu, bo to Bóg jest jedynym i rzeczywistym królem Izraela i w ogóle całego świata.

Wiedzieli o tym wszyscy Żydzi współcześni Jezusowi, a już na pewno faryzeusze, więc mogli sobie myśleć: – Taki z ciebie „Mesjasz”? Przywrócisz królestwo Izraelowi? Śmiało, pokaż nam. Zacznijmy od prostych spraw: podatki, kamienowanie… – Jednak Jezus nie powiedział ani tak, ani nie. Nie zamierzał organizować powstania przeciw Rzymowi, jak to zrobił Szymon Bar Kochba sto lat później. Piłatowi powiedział: „Królestwo moje nie jest z tego świata”. Ale też nigdy nie zaprzeczył, że odbuduje królestwo Izraela, w każdym sensie, również politycznym. Dlatego, że polityka i religia, rzeczywistość materialna i duchowa – to wszystko się ze sobą łączy. Nie tylko w przypadku Izraela, ale generalnie. Jezus uczył modlitwy: „bądź Królestwo Twoje jak w niebie, tak i na ziemi”. Królestwo jest z nieba, ale przychodzi, a właściwie powraca na ziemię i obejmuje zwykłe sprawy i wszystkie aspekty życia: to, jak pracuję, co kupuję, z kim się kocham itd. Ale nie tylko ja. Wszyscy.

Na koniec cytaty:

Wtedy faryzeusze, odszedłszy, naradzali się, jakby go usidlić słowem. I wysłali do niego uczniów swoich wraz z Herodianami, którzy powiedzieli:
— Nauczycielu, wiemy, że jesteś szczery i drogi Bożej w prawdzie uczysz, i na nikim ci nie zależy, albowiem nie oglądasz się na osobę ludzką. Powiedz nam przeto: Jak ci się zdaje? Czy należy płacić podatek cesarzowi, czy nie? – A Jezus, poznawszy ich złośliwość, rzekł:
— Czemu mnie kusicie, obłudnicy? Pokażcie mi monetę podatkową; – a oni przynieśli mu denar. I rzecze im: – Czyja to podobizna i czyj napis? – Powiadają:
— Cesarza. – Wtedy mówi do nich:
— Oddawajcie więc, co jest cesarskiego, cesarzowi, a co Bożego, Bogu. – A gdy to usłyszeli, zdziwili się, po czym opuścili go i odeszli. (Mat. 22:15-22, BW)

Potem uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili kobietę przyłapaną na cudzołóstwie, postawili ją pośrodku i rzekli do niego:
— Nauczycielu, tę oto kobietę przyłapano na jawnym cudzołóstwie. A Mojżesz w zakonie kazał nam takie kamienować. Ty zaś co mówisz? – A to mówili, kusząc go, by mieć powód do oskarżenia go. A Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi. A gdy go nie przestawali pytać, podniósł się i rzekł do nich:
Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamieniem. – I znowu schyliwszy się, pisał po ziemi. A gdy oni to usłyszeli i sumienie ich ruszyło, wychodzili jeden za drugim, poczynając od najstarszych, i pozostał Jezus sam i owa kobieta pośrodku. (Jan. 8:3-9, BW)

Autor: jpz2

Powiązane posty: