Prezent

Albo wyguglać „teksty na podryw” i pośmiać się z nich. Można. Jest tego trochę. Czasem chce się powiedzieć coś bardzo efektownie i wychodzi koszmarna żenada. Czasem chce się powiedzieć coś szczerze i wychodzi kicz. Ale w tym drugim przypadku nie przejmuję się. I tak na przykład dzisiaj wieczorem, przeglądając ogrom prezentów, jakimi zostaliśmy zasypani, popatrzyłem na zdjęcie z dzisiejszych urodzin i pomyślałem, że największym prezentem jest to, co widzę: że jestem z A. Za parę dni skończę 30 lat, a moja żona ciut więcej. Świętujemy (tak porządnie – dzięki niej) i cieszymy się razem – rodziną, przyjaciółmi i… sobą. I gdzieś w głębi albo też powierzchownie, mimochodem i specjalnie, właściwie codziennie cieszymy się też Bogiem, naszym najlepszym Tatą.

Autor: jpz2

Powiązane posty: