Pretensje

Dziś na grupie domowej przeczytaliśmy o dwóch „łotrach”, którzy wisieli obok Jezusa. Zaciekawiło mnie, co powiedział ten „zły” – ten, który nie uwierzył w Zbawiciela i który drwił: – Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas. – Tak powiedział (co wiedział).
Zaskakujące, ile z tego pokpiwania jest we mnie. I w każdym z nas. Niestety, nie jest tak, że zawsze do końca ufam. Pozostaje czasem cień, drobna pretensja; coś, jakaś pycha, każe mi stawiać się (nieświadomie) wyżej Boga – narzekać, że On nic nie robi, a powinien. – A skąd ty wiesz, co Bóg powinien? – Zapytam sam siebie. I dodam, za księgą Hioba, cytując samego Pana: – „Gdzie byłeś, gdy zakładałem ziemię? Powiedz, jeśli wiesz i rozumiesz”.
Nie znaczy to, że w każdym nieszczęściu trzeba się dopatrywać swojej winy i słusznej kary; tak jak „dobry łotr”, który nawrócił się, wisząc na krzyżu. Czasem drążę ciemną pustkę i nie znajduję powodu dla cierpienia, jak u Hioba.
A może jest jeden powód, jedyny: właśnie wtedy, gdy nie pada żadna sensowna odpowiedź na pytanie o cierpienie, wtedy można powiedzieć Bogu najszlachetniejsze słowa pochwały i uwielbienia. Bo wtedy są najszczersze. Gdy uwielbiam pomimo, to nikt, a zwłaszcza diabeł, nie powie o mnie, jak o Hiobie: „czy za darmo jest tak bogobojny”? Zresztą, może sobie mówić. Ja wiem swoje.
«
Autor: jpz2

Powiązane posty: