Pragnienie siły

Czasami czuję, że potrzebuję wyjąć ze Słowa pocieszenie. Pocieszenie, które jest też pouczeniem: co myśleć w mojej sytuacji? Pocieszenie, które jest wzmocnieniem, żeby się nie poddawać.

I żeby wiedzieć, jak walczyć, kiedy już nie mam na to siły. Kiedy wiem, że powinienem przestać się prężyć, tylko odpocząć. A żona tyle za mnie robi i jeszcze mi pomaga. Tyle spraw zaniedbałem, tyle… A może jednak mógłbym to zrobić, może dałbym radę, a nie dałem – do kitu z tym. Znaczy: nie sprawdziłem się.

Nie wiem, jak coś takiego znoszą kobiety, ale dla mężczyzny ograniczenie mocy do działania jest chyba jednym z najbardziej depresyjnych czynników. Ale smutek nie jest bożą wolą dla nikogo, może tylko na krótki czas żałoby (to nie mój przypadek). Mam się po prostu cieszyć. Na tę okoliczność przypomina mi się w pierwszej kolejności popularny werset z Drugiego Listu do Koryntian:

– Dość masz, gdy masz łaskę moją, albowiem pełnia mej mocy okazuje się w słabości. – [Powiedział Pan do Pawła – przyp. JPZ] Najchętniej więc chlubić się będę słabościami, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusowa. (2 Kor. 12:9, BW)

Wiadomo, że Pawłowi coś dolegało. Twierdził, że to miało sens: męczyło go, żeby się zbytnio nie wynosił. Możliwe. Każdy szuka uzasadnienia dla własnego cierpienia, kiedy go coś dopada. Ja też szukałem. Czy to mi coś dało? Na pewno nie siłę ani moc.

Ale tutaj jest mowa o tym: pełnia mocy okazuje się/doskonali/najlepiej działa w słabości. Jak to mam rozumieć w mojej sytuacji? Nie widzę, żeby przez tę moją słabość jakaś moc tryskała. Nic takiego nie ma miejsca. Czy moja słabość, to jest ta słabość, o której tu mowa? Pomógł mi słownik biblijny, kliknąłem na to słowo, którego używa Paweł i oto, co zobaczyłem (własne tłum. z ang.):

Słabość może dotyczyć
1) ciała, jako niemoc
a. naturalna, przyrodzona słabość, wątłość, kruchość
b. ułomność, niedołęstwo, choroba
2) duszy, jako pragnienie siły, zdolności, by
a. zrozumieć rzeczy
b. czynić rzeczy wspaniałe, chwalebne
c. powstrzymać grzeszne pragnienia
d. znieść próby i kłopoty

Wszystkie te punkty zaskakująco ściśle ze sobą związane. Przynajmniej dla mnie, kiedy łączą się z moimi uczuciami. Zupełnie rewolucyjny dla mojego rozumowania jest punkt drugi: słabość jako pragnienie siły! Wszystkie te (pod)punkty pozwalają mi też zrozumieć, jak może się okazać pełnia mocy Chrystusowej: w ciele – przez nadnaturalne uzdrowienie (wciąż w nie wierzę), w duszy – przez zaspokojenie pragnień, które nie pojawiłyby się (nie z taką mocą), gdybym nie doświadczał co jakiś czas słabości.

Autor: jpz2

Powiązane posty: