Prąd

– Asz! Psia krew! Elektryki pieprzone… Kto to robił?! – Zaczął kląć facet, który przyszedł podłączyć antenę do telewizora i popieściło go.
– Ja, a co tam? – Wszedł właśnie inny.
– Jak wyście to robili?
– A, no bo my chcieliśmy dobrze i to tak trochę inaczej…
– No ja wiem, że chcieliście dobrze, ale jest źle!
– Żonę prąd kopnął z wody, jak kran odkręciła. – Wtrącam nieco oburzony.
Majstrują, majstrują, wyciągnęli jakiś wkręt, który niby zwarcie robił.
– To co, już dobrze będzie? – Upewniam się.
– No, powinno.
Dzieci śpią. Domek świeży, po remoncie, wszystko fajnie, tylko ten prąd. Elektryki…
– Aaaarr! – Słyszę z łazienki.

– Co jest?
– No znowu! Nawet twarzy umyć się nie da. – Utyskuje A. słusznie rozeźlona.
Sprawdzam, mnie nie kopie. Ani z kranu, ani z prysznica.
– Mnie nie kopie. – Obwieszczam.
– Ciebie nie?
– Mnie nie. Ani teraz, ani wcześniej. – Wyłączam bezpiecznik od bojlera.
– A teraz? – Dopytuję. A. z pewną obawą zbliża palec do kranu, jak do czarodziejskiej różdżki.
– Nadal. – Potwierdza A. Teraz wyłączam bezpiecznik od światła w łazience.
– A teraz?
– Teraz nie.
– No to się wykąp. Wody starczy.
– Ale to dziwne, nie?
– No dziwne. I w ogóle jakiś skandal, cholera. – Dodaję już ździebko wkurzony na właściciela domków, skądinąd dość uczynnego i sympatycznego.
– Ale że mnie tak kopie, a ciebie nie.
– To też. To też… Hm…
– Może ja jestem jakaś naładowana? Tyle się złościłam.
– Ale się wyładowałaś. Ja gromadziłem w środku. To chyba gorzej.

»
Autor: jpz2

Powiązane posty: