Powoli ta nauka

Wracamy z małej wycieczki. K. i U. – dziewczynki – już idą na górę. Ja chowam rower i przyczepkę. Jeszcze mnie proszą chłopcy:
– A możemy jeszcze zrobić rundkę?
– Chcecie się pościgać?
– Taak…
– No dobra. – Zgadzam się i z ciekawością zastanawiam, kto będzie pierwszy. A jeśli przegra Fi. – jak bardzo się wścieknie.
– Tylko powiedz „start”. – Fi. krzyczy do mnie z linii startowej, to jest z miejsca, gdzie asfalt pęka na całą szerokość alejki.
– Start! – I rozpoczęli. Mierzę czas… Są znowu! Minuta i osiem sekund – rekord Fi. poprawiony o 4 sek.! Zresztą przyjechali prawie równocześnie. Nie pytając już o zgodę pomknęli drugą pętlę. Ja znów hop do piwnicy, ustawiam sprzęty. Słyszę wrzask Fi. na podwórku. Zaraz chłopaki są już u mnie. Zabieram rower M. i tę nową, szybką hulajnogę Fi.

– Ale Filo, to tylko zabawa – Tłumaczy M. tonem spokojnym, wyuczonym od starszej siostry i przećwiczonym na siostrze młodszej. – Ja wiem, dlaczego przegrałeś. – Ciągnie. – Bo bałeś się uczyć jeździć na rowerze. Jakbyś się nauczył, to byłoby inaczej. Bo wiesz, rower jest szybszy od hulajnogi. To nie moja wina. Już mnie lubisz?
– Hm…
– Będziesz mnie znowu lubił?
– No, tak.

Ja postanawiam się dołączyć.
– Filu, gdyby Miron dawał ci fory, to nie mógłbyś się cieszyć z wygranej, bo to by była taka wygrana na niby. A Miron ścigał się serio i nie oszukiwał, tak?
– No, tak…

Powoli ta nauka idzie. Po chwili ścigają się znów – po schodach na trzecie piętro. Widać, że M. trochę odpuszcza. Fi. się cieszy, ale bez przekonania. Następnego dnia Fi. wraca do tematu:
– Tato, ja chcę zadzwonić do Mirona.
– Ok, a co mu chcesz powiedzieć?
– Że chcę jeździć na jego rowerze zawsze.
– Ale to już załatwione, przecież zamieniliście się. Ty masz rower Mirona – trochę mniejszy, a on ma twój – trochę większy.

– Ale ja chcę Mironowi kupić nowy, taki sam.
– Żebyście mieli takie same i jeździli tak samo szybko? – Próbuję przeniknąć niezbadaną głębię logiki syna.
– No tak.
– To tak nie działa. Przy równych szansach wciąż wygrywa ten, kto jest silniejszy, sprawniejszy, a przede wszystkim bardziej się stara.
– Ale tato…
– Nie kombinuj. Chcesz być szybszy? To ćwicz. No i ćwicz. A poza tym ćwicz.

Następnego dnia Fi. już jeździ na rowerze. Szybko ta nauka idzie.

Autor: jpz2

Powiązane posty: