Poranek taty

Nie udało się napisać w ostatni piątek, ale udało się napisać dziś – wiersz. A oto i on.

Nie mogę bez ciebie żyć

Szary świt potrząsa podwórkiem

zanim jeszcze słońce rozgrzeje

stalowo-żółte liście

zanim jeszcze herbata połechce

żołądek zwinięty w kłębek jak kot

kot podnosi łeb i powstaje

by się połasić z głodu

nawet nieskory do zabawy tak

jak moje dłonie nieskore jakoś

ani do jedzenia

ani do ubrania

ani do pracy

dopóki jednej rzeczy nie spełnią

jedynej do której teraz są chętne

do tego by ciebie

ująć w nawias dla siebie

wyjąć z tekstu rzeczywistości

zająć miejsce syna wtulonego i nie

odjąć mu od ust lecz

przejąć od niego i nazwać jak należy

objąć cię śpiącą jeszcze tak byś

wyjaśniła mi swym

milczeniem oddechem byciem

to że

szary świt potrząsnął podwórkiem

a ja coś muszę

22 października 2013
Autor: jpz2

Powiązane posty: