Podoba

A. spotkała się ze swoją bratową. Spacer po Łazienkach. Wreszcie pora, by jechać po Fi. – odebrać z przedszkola. Po drodze postanowiła jeszcze zajrzeć do „Sadyby” po sprawunki. O, została chwila – ten sklep ostatni. Weszła. – Nawet nie po to – mówi – żeby od razu kupować, ale w ogóle wiedzieć, czy będzie do czego wracać. – I tak, trzymając U. na ręce, przebierała wieszaki. Mała grymasiła, nie chciała za nic na własne nogi. A tak trudno przymierzać cokolwiek, a już na pewno staniki. Zresztą czas gonił. Przebiera więc, przegląda, zerka na rozmiary i wtem…
— Mamo, będziesz zakładać, żeby podobać się tacie?
Cooo? #saywhaaat – To była taka myśl, taka mina… Znaczy no, jakoś, i tak, i nie, pewnie, raczej, ale… wreszcie powiedziała:
— A skąd ty to wzięłaś, Ulciu?
Ja tej opowieści potem słucham i mam szybką odpowiedź:
— Przecież ostatnio przymierzałaś w domu kostium kąpielowy i pokazywałaś mi się. Może wtedy właśnie U. patrzyła bardziej na mnie, zamiast na ciebie. A ja – tylko na ciebie.
«
»
Autor: jpz2

Powiązane posty: