Początki są najtrudniejsze. Ale możliwe

Po wpisach Józef nie przespał oraz Trzy najgorsze myśli kontynuuję czytanie ewangelii według świętego Mateusza. Przyglądam się uważnie, jak Jezus zaczynał. Po pierwsze dlatego, że mogę zrozumieć, jak Jezus zaczął ze mną i jak zaczyna z każdym. Po drugie, mogę się dowiedzieć, jak sam powinienem zaczynać.

Był już chrzest, była też pustynia, post, modlitwa i kuszenie. Co teraz? Teraz zauważyłem cztery rzeczy:

  1. Jezus idzie w najciemniejszą duchowo, najbardziej upiorną i podłą dzielnicę swojego kraju (Mat. 4:13-16),
  2. mówi o upamiętaniu, podobnie jak Jan Chrzciciel (Mat. 4:17),
  3. wybiera pierwszych uczniów (Mat. 4:18-22),
  4. cudami uwalnia ludzi od wszelkiego cierpienia (Mat. 4:23-25).

Jak więc Jezus ze mną zaczął?

Po pierwsze, przyszedł w najciemniejszym miejscu mojego życia, wtedy i tam, gdzie Go najbardziej potrzebowałem.

Po drugie, wszystko zaczęło się od wezwania do pokuty, opamiętania w tym, co robiłem źle. Jezus jest delikatny, ale też bezkompromisowy. Wiele cierpień ściągałem na siebie ja sam przez własne grzechy. Nie ma co się użalać nad sobą. Trzeba uznać Jego rację i jedyną świętość.

Po trzecie, wezwał mnie, abym Go naśladował, porzucił wszystko, do czego przywykłem, poukładane życie… Co On takiego powiedział, w czym był taki uwodzicielski, że pierwsi apostołowie bez wahania poszli za Nim? I rzekł do nich: Pójdźcie za mną, a zrobię was rybakami ludzi! (Mat. 4:19, BW) To mówił do rybaków. A ja piszę. I do mnie powiedział: Pójdź za mną, a będziesz pisał na sercach ludzi. Oczywiście, jeśli ktoś jest handlarzem, to Jezus nie powie mu: Chodź, a uczynię cię handlarzem ludzi. Ale kto chce, ten rozumie Jego intencje, On zabiera mnie w najbardziej cenną przygodę, jaka może być, bo poświęcam życie temu, co najważniejsze.

Po czwarte, kiedy już zrobiłem krok do uczniostwa, On uwalnia mnie od cierpienia. Wiecie, zawsze myślałem, że moje nawrócenie w wieku 10 lat nie przyniosło żadnej gwałtownej zmiany. Ale pewnego dnia zdałem sobie sprawę z tego, że odkąd oddałem życie Jezusowi, przestałem po kryjomu płakać. Z takiego ludzkiego smutku, który nie jest obcy także dziesięciolatkowi. Czy to nie jest mocne świadectwo?

A jak ja mam zaczynać?

Po pierwsze, mam rozejrzeć się dookoła siebie i zobaczyć, gdzie jest najgorzej. I tam bez wahania pójść.

Po drugie, powinienem mówić ludziom prawdę. Bo nie można poznać bożej miłości, dopóki nie pożałuje się swoich grzechów.

Po trzecie, dobrze jest, jeśli zaprzyjaźnię się z kilkoma ludźmi. Uczynię ich tymi, którym poświęcam najwięcej uwagi i czasu.

Po czwarte, powinienem z wiarą i posłuszeństwem pokazywać, że boża miłość ma praktyczny wymiar. Bóg uwalnia od chorób, nałogów, poczucia winy… Wystarczy tylko położyć rękę i pomodlić się.

Proste? Nie, łatwiej napisać, a trudniej zrobić. Ale to nic. Jeśli to prawda, będę tak robił.

Autor: jpz2

Powiązane posty: