Pobudka

U. budzić się nie lubi, zazwyczaj. Nie lubi, gdy już się obudzi. Jest bardzo niezadowolona, że się obudziła. Natomiast gdy jeszcze śpi, to lubi się obudzić, najlepiej kiedy A. lub ja wniesiemy ją na górę. Na trzecie piętro. Najwięcej to się A. nanosi. Nogi ćwiczy, mimo woli. A nie daj Boże, jak mama do wózka wkłada, a tata wyjmuje.

Zwykle staramy się ograniczyć liczbę decybeli na klatce schodowej. U. się wściekła. Poszedłem po Fi., za rękę go wziąć, niech nie siedzi tam na parterze (bo ja wiem, dlaczego siedzi? Jakiś skobelek w głowie). Otwieram drzwi, tam dziewczynka-potworek. Zamachuje się ręką. Ja odskakuję.
– To niedobrze, U., że chcesz mnie uderzyć.
– Ja chcę cię uderzyć!

– Nie wolno. – Odpowiadam spokojnie, jakby już myśląc z troską o jej ręce, żeby nie uschła, bo się na ojca zamierza. – Muszę cię jakoś powstrzymać. – Odstawiam ją do pokoju.
– Zostaw mnie. Ja chce cię uderzyć! – Zamykam drzwi. I zza tych drzwi już zaraz słyszę:
– Ja chcę się przytulić.
– No jasne! – Otwieram. – Przytulić bardzo chętnie. – Przytulam.
– Czyli jest ci przykro, że już nie śpisz?
– Tak…

«
Autor: jpz2

Powiązane posty: