PIERWSZA SZKOŁA RODZENIA

A. – najlepsza żona – sama wybrała szkołę rodzenia. Spodobało mi się, że dopilnowała terminów, zapytała mnie o dogodny dzień i zdecydowała. Zuch-dziewczyna.

A teraz idziemy. Pierwsze spotkanie ma się zacząć trochę wcześniej, żeby zdążyć z rejestracją itp. Czysto, ładnie, w szatni szafeczki na kluczyk. Pani Kasia – fizjoterapeutka – próbuje rozruszać grupę. Jest nas około dziesięć par. – Ojciec niebieski niech się obudzi! – mówi pani Kasia. A. się śmieje. Ja dopiero po chwili załapałem ten (niezamierzony?) żart pani Kasi, która zwróciła się do bardzo ziewającego i jakby półżywego kolegi w niebieskim swetrze.

Dziewczyny porozsiadały się na wielkich pufach, chłopcy u ich stóp jak jacyś paziowie. Pani Kasia przez półtorej godziny opowiada o naturalnych umiejętnościach kobiet, że właściwie nie muszą się niczego uczyć, o oddychaniu, o pozycjach… O, tu zadaje pytanie:
– Czy wiecie, jaka jest najgorsza pozycja do rodzenia?
– Głową w dół – mówię na forum, bo wydaje mi się to równie oczywiste, co absurdalnie zabawne. Zbiłem panią Kasię z pantałyku. Ale rozbawiłem ją i wszystkich innych, i oczywiście A., u boku której siedzę, a to najważniejsze. Poczułem się… fajny.

Następne półtorej godziny spędziliśmy na opowieści psycholożki o budowaniu relacji, rozmowach, różnych strategiach na obecność taty przy porodzie, o odróżnianiu „zdrowego” baby blues od chorobliwej depresji poporodowej i porad, jak tę depresję wyleczyć.
– Prawdopodobnie wszyscy Państwo jesteście już w trzecim trymestrze. To jest czas, kiedy słuch dziecka jest już dobrze rozwinięty i może się przyzwyczajać do głosu mamy, taty. Możecie do niego mówić, bo ono słucha. A reaguje pewnie kiedy chce. – Tu kilka kobiet kiwnęło głowami i szeroko się uśmiechnęło, na potwierdzenie, że to święta prawda. I tym razem poczuciem humoru błysnął jakiś inny tata (ech, nie ja):
– Dziecko reaguje, kiedy chce, i tak już zostaje do końca życia. – Zapanowała ogólna wesołość. Ja dołożyłem jeszcze historyjkę o tym, jak mój brat zapytał położną po urodzeniu łożyska:
– A czy wie Pani, z jakiej tkanki jest ono zbudowane?
– Wstydy przyznać, ale nie wiem! Będę musiała to sprawdzić. – Bratowa chyba nie wiedziała, czy wstydzić się, czy śmiać.
– Zdenerwowanie może się różnie objawiać – mówi psycholożka – także mądrymi pytaniami. Ale o tym, z jakich tkanek co jest zbudowane, dowiecie się na następnych spotkaniach…

Autor: wdev

Powiązane posty: