Pielęgnowanie doświadczeń

„Szanujmy wspomnienia, bo warto coś mieć, gdy zbliży się nasz fin de siècle” – śpiewali Skaldowie. Zgoda, ale wspomnienia doświadczeń warto szanować i pielęgnować również z innego powodu…

Może pamiętacie jeszcze mój wpis z początku lipca pt. „Bój się… z uśmiechem”? Jeśli nie, można nadrobić zaległości, a jeśli tak, to tym lepiej, bo dzisiaj kontynuuję temat. Minęło trochę czasu, znów otworzyłem Biblię na księdze Jozuego, doczytałem ją do końca i co? Z pasją połknąłem niemały fragment o tym, jak Izrael rozgromił wszystkie ludy, mieszkające w Kanaanie (i wokół). Od połowy księgi zaczęło się wyliczanie, jakie ziemie i miasta dostały poszczególne plemiona izraelskie – przez to jakoś przebrnąłem, z nadzieją, że kiedyś zrobię to raz jeszcze, z mapą! No i dotarłem do pożegnalnej mowy Jozuego – faceta, który był dla Izraela wodzem przez te wszystkie lata podbojów, na którym spoczywała odpowiedzialność po śmierci Mojżesza, by cały naród wprowadzić do Ziemi Obiecanej.

Ale co było najważniejszym doświadczeniem Jozuego? Oto dobre pytanie! Kiedy, jak napisano, „posunął się w latach” (zmarł, mając lat 110), zwołał starszych, naczelników, sędziów i przełożonych Izraela nie po to, by prawić im kazania i ustanowić jakąś teologię. Opowiedział im o swoim doświadczeniu, właściwie o ich wspólnych doświadczeniach. Mówił im o Abrahamie, Jakubie i Egipcie, o plagach i przejściu przez Morze Czerwone, przez pustynię i Jordan, wreszcie o tym, jak Pan Bóg „wydawał w ich ręce” wszystkie ludy, tak że nikt się nie obronił, wielu uciekało, a wszyscy zaatakowani zostali wybici.

Dałem wam ziemię, nad którą się nie mozoliliście, miasta, których nie budowaliście, a jednak w nich zamieszkaliście, jecie zaś z winnic i drzew oliwnych, których nie sadziliście.

Oddajcie tedy Panu zbożną cześć i służcie mu szczerze i wiernie; usuńcie bogów, którym służyli wasi ojcowie za Rzeką i w Egipcie, a służcie Panu. (Joz. 24:13-14, BW)

Po co Jozue opowiadał tę całą historię? Czy oni, „starsi” jej nie znali? Oczywiście, że znali. Ale Jozue szanował te wspomnienia, wiedząc, że pamięć o doświadczeniach bożej dobroci i wierności będzie dla Izraela fundamentem duchowego i materialnego dobrobytu. Dlaczego? Bo kiedy doświadczyłem czegoś konkretnego, dobrego, co Bóg dla mnie zrobił, to dysponuję czymś więcej niż teologia, a „służenie Panu” przestaje być religią, a zaczyna być przyjaźnią i daje mi szansę na ponadnaturalne błogosławieństwo.

Autor: jpz2

Powiązane posty: