Pewna inwestycja? Tylko w niebie

Topię smutki w kieliszku… Ewangelii. A zasmucił mnie – cóż, prozaiczna rzecz – koszt naprawy samochodu.

Wytargowałem nieco ponad pięć procent ceny za tę naprawę. Więcej chyba by nie wypadało. Zapłaciłem mniej, ale to ledwie osłodziło żal i inne negatywne emocje, które nieuchronnie wiążą się z dużymi wydatkami. Oczywiście chciałbym te emocje jakoś wyprzeć, zracjonalizować stratę itd. Na przykład tłumaczę sobie, że gdybym był bardziej doświadczony, mógłbym posłuchać intuicji („coś jest nie tak z tą skrzynią biegów”), przewidzieć taką naprawę, potencjalne koszty i wytargować więcej przy kupnie samochodu. Poza tym auto może i jest zadbane, wyremontowane, ale jednak ma prawie dziesięć lat, więc muszę się z tym pogodzić, że zjada i będzie zjadać moje pieniądze.

Te i inne podobne myśli jednak nie do końca mnie pocieszały. – Fakty są takie – myślałem – że jestem do tyłu z kasą i ciężko nad tym nie biadolić. – I wtedy przypomniał mi się fragment z Kazania na Górze:

Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie je mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje podkopują i kradną, ale gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie podkopują i nie kradną. Albowiem gdzie jest skarb twój – tam będzie i serce twoje. (Mat. 6:19-21, BW)

Czy to znaczy, że posiadanie samochodu albo innych kosztowności jest złe? Samo w sobie – nie. Gdyby to było coś złego, Jezus powiedziałby pewnie coś w rodzaju: „albowiem posiadanie drogich rzeczy to grzech”. Ale On mówi o sercu. Ja odebrałem Jego słowa jako naganę i pocieszenie – dwa w jednym. Naganę, bo okazało się, że eksploatacja samochodu i związane z tym zaskakujące wydatki zasmucają mnie. Moje serce w jakiś sposób przylgnęło do tego, co mam. Przejąłem się. A co, nie powinienem? Chyba dobrze jest dbać o swój dobytek, żeby nie zmarniał, oszczędzać itp. Tak, ale dobrze jest też skupić się na Bożej dobroci, łasce i mocy w chwili, gdy spotyka mnie nieszczęśliwy wypadek, przechodzę próbę. Zaufać Jemu i uwielbiać Go nawet wtedy, gdy sprawy nadal idą źle. A zwykle idą źle, bo „mól i rdza niszczą, a złodzieje podkopują”. Sorry, taki mamy klimat.

Te słowa to również pocieszenie, że istnieje sposób na pewną inwestycję – gromadzenie skarbów w niebie – bez ryzyka, że to sprawi mi zawód, złamie serce lub zasmuci. Jak podczas hiperinflacji: wydaj czym prędzej, bo zaraz wszystko, czym płacisz, straci wartość. Bo goły przyszedłeś na ten świat i goły odejdziesz.

Autor: jpz2

Powiązane posty: