Patrz, na czym siedzisz

Mądrzy, a właściwie nie mądrzy, tylko mędrkujący ludzie krótko po reformacji zaczęli się zastanawiać, czy w ogóle Bóg zbawia albo karze, czy może jest tylko wielkim architektem lub zegarmistrzem, który puścił w ruch ten glob i układ kosmiczny, a potem przestał się interesować, jaki tu się wyprawia bajzel.

Natomiast Biblia jest warta uwagi o tyle, że może zawierać cenne porady, wskazywać na zasady działania tego mechanizmu, zwanego światem. Jednak nie ma mowy o „tekście natchnionym”, bo przez kogo? Bóg nie jest osobowy, nie może „tchnąć” Ducha, nie ingeruje… 

Ten pogląd, zresztą niespójny i sam w sobie będący powodem sporów, nazwano deizmem. A ta nazwa, jak każdy -izm, brzmi mądrze. Tylko… nie wytrzymuje konfrontacji z samym Pismem i życiem. O mądralach-deistach wypowiada się sam Bóg ustami proroka Sofoniasza:

Tego dnia przeszukam Jeruszalaim z pochodniami oraz nawiedzę ludzi osadzonych na swoich drożdżach; tych, co mniemają w swoim sercu: Wiekuisty nie czyni ani dobrego, ani złego. Ich mienie pójdzie na łup, a ich domy będą pustkowiem (Sof. 1:12-13a, NBG)

Bóg planuje udowodnić, że JEST, karając. Dlaczego tak? Bo po dobroci już próbował. Zauważmy! Na czym siedzą ci ludzie, których zamierza „nawiedzić”? Na drożdżach. Pieką sobie swój chlebek, pędzą sobie winko, jedzą, piją i są zadowoleni… z siebie. Nie dopuszczając myśli, że pełnymi garściami czerpią z bożych darów, na które przecież nie zasłużyli.

Nie wiem jak wy, ale ja planuję nie popełniać ich błędu. – Patrz, na czym siedzisz! – Mówię sobie. – Może nie śpisz na pieniądzach, ale na drożdżach…

Autor: jpz2

Powiązane posty: