Ozeasz, mój ulubiony prorok

Ozeasz zgodnie ze słowem Pana wziął sobie za żonę prostytutkę. To, co w związku z tym przeżył, powiedział i napisał, jest wstrząsającym obrazem miłości Boga do człowieka.

Trudno, niech wyjdzie na to, że trzymam się jednego wersetu jak pijany płotu. Czytam i mówię o nim od tygodnia i opiszę go również teraz. A za tydzień, zgodnie z obietnicą daną na facebooku Jankowi Dróżdżowi, będę kontynuował wątek wiary i uczynków, tym razem na podstawie listu do Galacjan. A werset, o którym wspomniałem (wytłuszczony poniżej), pochodzi z księgi Ozeasza i cytuję go w większym kontekście, bo warto, to jest jak miód na serce, jak balsam dla duszy, jak sen na jawie o spełnionej, doskonałej miłości, że Bóg kocha mnie tak, jak nikt, nigdy nie będzie mógł, choćby chciał:

Chodźcie, zawróćmy do Pana! On nas rozszarpał, On nas też uleczy, zranił i opatrzy nasze rany! Po dwóch dniach wskrzesi nas do życia, trzeciego dnia podniesie nas i będziemy żyli przed jego obliczem. Starajmy się więc poznać, usilnie poznać Pana; że go znajdziemy, pewne jest jak zorza poranna, i przyjdzie do nas jak deszcz, jak późny deszcz, który zrasza ziemię! Co ci mam uczynić, Efraimie? Co ci mam uczynić, Judo? Wszak wasza miłość jest jak obłok poranny i jak rosa, która szybko znika. Dlatego ociosywałem ich przez proroków, zabijałem ich słowami moich ust, i moje prawo wzeszło jak światłość. Gdyż miłości chcę, a nie ofiary, i poznania Boga, nie całopaleń. (Oz. 6:1-6, BW)

Lubię zwracać uwagę na logiczną strukturę zdań, które czytam w Biblii, choć np. w listach pawłowych jest to karkołomne zadanie. Tu jest prosto: On nas zranił i uleczy rany i ożywi, DLATEGO starajmy się poznać Pana. W Biblii Gdańskiej przetłumaczono: Tedy poznawszy Pana starać się będziemy, abyśmy go więcej poznali. To o mnie! Poznałem Pana i porzuciłem Go. I kiedy po raz kolejny błagałem, aby oderwał mnie od grzechu, On to zrobił, zranił mnie i mnie uleczył. I znów poznaję Go. Na tym polega dobre życie, to jest takie proste (!): starać się poznać Pana. To odwieczna historia: Bóg mówi do Efraima, do Judy, ale i do całego Izraela i do współczesnego kościoła i do mnie, indywidualnie: twoja miłość jest jak obłok poranny i jak rosa. I nie chodzi o polską rosę, która może przesiadywać na trawie do wieczora, ale o taką, którą znają mieszkańcy Izraela, co przychodzi i znika. Moje uczucie jest takie ulotne! Wystarczy, że przez jeden dzień nie modlę się i już, koniec namiętności. To dlatego Bóg wciąż i wciąż ociosuje mnie przez proroków, to dlatego na nowo słucham i słucham ludzi, którzy mówią mi o Nim. A jego prawo wschodzi jak światłość. I rozumiem, i staje się jasne, czego On oczekuje. Że będę sobie żyły wypruwał, aż wypełnię wszystkie przykazania? Nie, nie takiej ofiary, nie całopalenia, ale miłości i poznania chce mój Pan. Mąż nie chce od żony, żeby mu pozmywała, uprała itd., a potem poszła i robiła z niego rogacza, ale mówi do niej: chcę twojej miłości, poznaj mnie, poznaj głębiej, przyjdź, bądźmy ze sobą! Taki jest Bóg dla swojego ludu, kościoła. Przychodzi jak późny, wyczekiwany deszcz. Wybacza zdrady, rani i leczy.

Autor: jpz2

Powiązane posty: