Owocny czas – cz. 2

Wiadomo już, że pożytek jest tylko z ludzi wolnych. Tylko ktoś wolny może bywać dobry dla innych. Ponieważ ludzie posłuszni z przymusu albo w ogóle goniący tylko za pożądaniem, dbają głównie o siebie samych.

Ale nie łatwo utrzymać tę wolność i w niej owocować. W tej części napiszę o kilku zasadach, które mogą w tym pomóc.

1. Owocuje ten, kto słucha, co mówi Bóg. Przypowieść o czterech glebach (Mat. 13:3-23) opowiada o sposobie słuchania. Trzeba zrozumieć Słowo i nie dać go sobie zabrać. Trzeba też być wytrwałym i nie zniechęcać się, gdy przyjdzie próba. Trzeba w końcu być wiernym i nie rezygnować ze Słowa dla złudnego bogactwa. To wszystko są cechy dobrego słuchania, dobrej gleby.

Jeszcze inne padły na dobrą ziemię i wydały owoc, jedne stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. (Mat. 13:8, BW)

Z tego cytatu już mam ciekawostkę: gdy porówna się to, co wyszło z dwóch ziaren, owoc nie musi być równy. I to jest dobre. Dlatego nie powinienem oceniać siebie ani innych ludzi, porównując się z nimi. Nie muszę nikogo gonić, ani nie muszę osiadać na laurach.

2. Owocuje ten, kto się nawróci, upamięta, zmieni w pokucie. Wydawajcie więc owoc godny upamiętania – mówi Jan Chrzciciel (Mat. 3:8, BW). Warunek absolutnie wstępny, to usłyszeć Słowo. A ono wzywa do upamiętania, bez którego pozostanę niewolnikiem. Koniec niewolnictwa to także właściwy czas na założenie „dobrego sejfu”, zadbanie by to, co płynie z serca, było dobre.

Zasadźcie drzewo dobre, to i owoc będzie dobry, albo zasadźcie drzewo złe, to i owoc będzie zły: albowiem z owocu poznaje się drzewo. Plemiona żmijowe! Jakże możecie mówić dobrze, będąc złymi? Albowiem z obfitości serca mówią usta. Dobry człowiek wydobywa z dobrego skarbca dobre rzeczy, a zły człowiek wydobywa ze złego skarbca złe rzeczy. (Mat. 12:33-35, BW)

3. Owocuje ten, kto obumrze. A co to znaczy? Najlepiej, jeśli na to pytanie odpowie miłość. Jak to jest, robić coś z miłości? Ja już trochę o tym wiem. Może niewiele, ale wiem, że wtedy zapominam o sobie. Jest mi wszystko jedno, czy coś będę z tego miał. Mogę usunąć się zupełnie w cień, rozpłynąć, schować, byle tylko dać coś cennego. Jezus mówi:

Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, jeśli ziarnko pszeniczne, które wpadło do ziemi, nie obumrze, pojedynczym ziarnem zostaje; lecz jeśli obumrze, obfity owoc wydaje. (Jan. 12:24, BW).

To „ziarenko” przypomina mi też sól. Jezus przyrównuje do niej swoich uczniów (Mat. 5:13), a przecież sól, jeśli już przyprawi i zabezpieczy przed zepsuciem, to znaczy, że się rozpuściła. Nie ma jej, jest tylko efekt. To właśnie znaczy obumrzeć dla owocu. „Ziarenko” przypomina mi też o ukrzyżowaniu własnego ciała, czyli utemperowaniu egoizmu, zepchnięciu na drugi plan pragnienia zwykłej przyjemności.

4. Owocuje ten, kto jest w jedności z Chrystusem.
Trwajcie we mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we mnie trwać nie będziecie. (Jan. 15:4-5, BW)

Ostatecznie wszystkie zasady zdadzą się psu na budę, jeśli zapomnę o żywej osobie, o Jezusie. Jak to jest, że mogę być w jedności z Nim? On sam to wyjaśnia:

Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki, Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie. Nie zostawię was sierotami, przyjdę do was. Jeszcze tylko krótki czas i świat mnie oglądać nie będzie; lecz wy oglądać mnie będziecie, bo Ja żyję i wy żyć będziecie. Owego dnia poznacie, że jestem w Ojcu moim i wy we mnie, a Ja w was. (Jan. 14:16-20, BW)

Nic ponad te cztery punkty nie znalazłem, jeśli chodzi o sposoby na dobry owoc. Słuchanie Słowa, pokuta i dbałość o serce, obumieranie i w końcu najważniejsze: jedność z Jezusem, z Duchem Świętym.

Na koniec ważny wniosek: będzie część trzecia. O tym, co jest konsekwencją dobrego albo złego owocowania.

Autor: jpz2

Powiązane posty: