Okręt

Zbieram się do wyjścia. Jak zwykle na rower kilka koszulek, dres, opaska na nogę, odblaskowa kamizelka, kask. Przed kaskiem zdążyłem jeszcze trochę pozmywać. Zmywa się lepiej rano niż o jedenastej wieczorem. Dziś to wiem i wiem też dlaczego to robię. Bo trzeba? Trochę tak, ale tylko trochę. Przede wszystkim z myślą o A., która tu zostaje. A wciąż jeszcze nie przebudowaliśmy szafek i nie ma miejsca na zmywarkę. No więc to jest oczywiste. Dla odmiany z rzadka ubiorę rano dzieci, jeśli już wstały. Czasem umyję podłogę w kibelku, bo Poli na starość zdarza się nie trafiać do kuwety. Czasem zrobię A. kawę, którą wita z wielkim zadowoleniem. A czasem nie mam już czasu na nic i po prostu wychodzę.
Kiedyś, gdy byłem mały i uchylałem rano jedno oko i jedno ucho, dziwiłem się, że tam w kuchni mój tata zmywa. Albo robi jakieś kanapki dla nas. Słyszałem te dźwięki. Nie potrafię powiedzieć, jak często to robił. Ale to zapamiętałem. I pamiętam też moje zdziwienie: no co on? O tej porze? Robić coś w kuchni? Może chce nam coś udowodnić? No, pewnie przesadza. Czy nie wolałby po prostu wziąć i wyjść? Albo dłużej pospać? Nie pytałem go o to nigdy, po prostu poprawiałem kołdrę i urywałem jeszcze pięć, dziesięć minut snu z tego poranka, nie troszcząc się o to, co zaraz. A potem zostawała z nami mama.
Znacie pewnie ten fragment: „Dzielna kobieta – trudno o taką, jej wartość przewyższa perły…„? (Przyp. Sal. 31). Najbardziej lubię w nim i pamiętam to jedno porównanie: „Podobna jest do okrętów handlowych„. W skrócie: dba o to, żeby w domu niczego nie zabrakło. I jeszcze, żeby to było najlepsze. I zawsze na czas, jak samolot kurierski. Jednak okręt piękniejszy jest od samolotu. Powiedziałbym wręcz, że jego siła, prędkość, przemyślność, zadbane pokłady, takielunek i pełne żagle są pełne poezji. Chociaż kursuje, ładuje… całkiem prozaicznie. 
To właśnie myślałem sobie, gdy A. zapakowała mi parę rzeczy do jedzenia do mojej rowerowej torby. A ja powiedziałem:
— Dziękuję, że to wszystko kupiłaś dla mnie. – A wiem, że specjalnie dla mnie. Reszta miała zostać i zostaje w domowej lodówce. Niby jest to całkiem prozaiczne, a jednak piękne.
«
»
Autor: jpz2

Powiązane posty: