Odskocznia

Wywlokłem wszystko z samochodu. Tak porządnie nie robiłem tego chyba z pół roku. Nie to, żebym wcale nie sprzątał. Zdarzały się jakieś mniejsze porządki. Ot, wrzucić dwójkę do automatu odkurzacza na stacji i przelecieć w pośpiechu, ile zegar pozwoli. Inaczej musielibyśmy wchodzić do auta, przedzierając się przez stosy „ważnych” i osobistych kamyczków, odłamków wafelków i suszonej żurawiny. Zresztą, co ja tu będę wyliczał, zrozumie to (nawet bez zbędnych słów) tylko ten, kto wozi dzieci/śmieci samochodem.

A teraz nareszcie mogłem wyjąć absolutnie wszystkie resztki, papierki i tym podobne, opróżnić schowki, wyciągnąć wycieraczki i fotele, i tak dalej. Robiłem to z przyjemnością i zapamiętaniem. Odkurzałem zakamarki, trzepałem kocyki, myłem plastikowe panele, a kieszenie z wolna pęczniały mi od starych chusteczek, opakowań
i innych śmieci. Z zewnątrz auto też błyszczało. Tyle o ile; przeleciałem na myjni ręcznej, bo znalazłem akurat cztery złote przy gniazdku elektrycznym. Powkładałem wszystko z powrotem i z dumą oglądałem efekt.

– „Och, nie! Jak mogłem to przeoczyć!” – Skoczyłem po ścierkę i starłem niedoróbkę: kurz między kierownicą i zegarami – niewidoczny z punktu widzenia kierowcy. Ale był! No, teraz było skończone. Tylko że radość moja ustąpiła nagle uczuciu zawodu, kiedy zauważyłem, że A. ze zmęczonymi dziećmi wychodzi właśnie z trampoliny. Mieli swoją odskocznię. Dotąd obserwowałem ich kątem oka i myślałem: – „No dobrze, zaraz do nich dołączę, tylko to zrobię do końca, a zrobię już-już, jeszcze tylko to…” – Teraz pozostało mi z żalem (ale też nadzieją) westchnąć sobie: – „Hm, cóż, w końcu teraz też jest czas – nie stracony; teraz też jest chwila do wykorzystania we właściwy sposób – zgoła na nic; na odskocznię, na BYCIE.

W końcu mamy sobotę – siódmy dzień. „Jeśli nie będziesz załatwiał swoich spraw w mój święty dzień…” – przywołałem z pamięci biblijne słowa błogosławieństwa. – „Tak…” – Dodałem w duchu. – „Takie to proste i miłe, i zbawienne, a nieraz takie trudne”.

«
»
Autor: jpz2

Powiązane posty: