Od zarania dziejów

Wzmianka o ukamienowanym Szczepanie jest zachętą, by opowiadać całą historię – jak było z Jezusem, jak było ze mną. Bez obaw, że będzie za długo lub zbyt obcesowo.

Około dziesięć lat temu siedziałem z grupką znajomych w moim liceum, w szkolnej bibliotece. Jakiś problem z zadanych lekcji postanowiliśmy rozwiązać, sięgając po stojącą akurat pod ręką trzytomową „Historię Polski”. Pierwszy akapit zaczynał się od słów, które bardzo nas rozbawiły: „Pierwsze gromady przybyły na ziemie polskie…” – Hej, jakie to dobre! – Powiedział ktoś. – Jakie uniwersalne! Można by od tego zaczynać każde wypracowanie, w ogóle każdą opowieść! Nieważne jaki temat!

Absurdalność i śmieszność tego pomysłu ciężko było przebić. Na dobre zapisał się w pamięci całej paczki i zaczął funkcjonować jako szkolny gryps. Niestety w rzeczywistości takie opowieści „od zarania dziejów” rzadko są uważnie wysłuchiwane. Wiem o tym z własnego doświadczenia – licznych spotkań towarzyskich, gdzie liczą się szybkie, wartkie historyjki z błyskawiczną puentą.

O tym, jak denerwujące potrafią być długie wywody, przekonał się również Szczepan, jednak jego przypadek nie jest wesołą anegdotką. Został ukamienowany przez faryzeuszy. Trudno powiedzieć, co było bezpośrednim powodem; czy rozwlekłość odpowiedzi, czy to, że zawierała szczegóły znane wszystkim, poczynając od Abrahama, Izaaka i Jakuba, przez Józefa, Mojżesza, Jozuego, po Dawida, Salomona i proroków, czy raczej fakt, że Szczepan powtórzył to, co od początku głosił Piotr: ten Jezus, którego wy ukrzyżowaliście, to Mesjasz. Dosłownie:

Któregoż z proroków nie prześladowali ojcowie wasi? [Jakby wyjęte z ust samego Jezusa.] Pozabijali też tych, którzy przepowiedzieli przyjście Sprawiedliwego, którego wy teraz staliście się zdrajcami i mordercami. (Dz. 7:52, BW)

Jakby nie dość wywołał wściekłości, powiedział jeszcze w natchnieniu, wizji: „Oto widzę niebiosa otwarte i Syna Człowieczego stojącego po prawicy Bożej”. (Dz. 7:56, BW) – co mogło potwierdzać, że nie mówi od siebie, tylko od Boga. Albo przeciwnie: mogło jeszcze bardziej przekonać rozzłoszczonych członków rady, że to bluźnierca.

I tak się stało. Jak wspomniałem, Szczepana ukamienowali. Ale cóż… ten się śmieje, kto się śmieje ostatni – w tym lub w tamtym życiu. Dla mnie jest to zachętą, by przy każdej nadarzającej się okazji do mówienia o Jezusie, walić od razu całą historię od zarania dziejów – najlepiej wykorzystując własne świadectwo. Znają, nie znają, trudno. Niech usłyszą.

Autor: jpz2

Powiązane posty: