Noe: języczek u wagi

Znalazłem kolejną ciekawą „sprzeczność”. Raz mówi Bóg: „serce człowieka jest złe, dlatego zniszczę…” A innym razem „…dlatego obiecuję, że nie zniszczę”. A pośrodku stoi Noe. I mogę stać ja.

Przed potopem zdarzyło się coś takiego:

A gdy Pan widział, że wielka jest złość człowieka na ziemi i że wszelkie jego myśli oraz dążenia jego serca są ustawicznie złe, żałował Pan, że uczynił człowieka na ziemi i bolał nad tym w sercu swoim. I rzekł Pan: – Zgładzę człowieka, którego stworzyłem, z powierzchni ziemi, począwszy od człowieka aż do bydlęcia, aż do płazów i ptactwa niebios, gdyż żałuję, że je uczyniłem. (1 Moj. 6:5-7, BW)

Upraszczając, logika tego fragmentu jest taka: myśli ludzkiego serca są złe → żal Boga → zamiar zagłady i potop. A znowu po potopie było tak:

I poczuł Pan miłą woń (ofiary – przyp. JPZ). Rzekł tedy Pan w sercu swoim: – Już nigdy nie będę przeklinał ziemi z powodu człowieka, gdyż myśli serca ludzkiego są złe od młodości jego. Nie będę też już nigdy niszczył żadnej istoty żyjącej, jak to uczyniłem. (1 Moj. 8:21, BW)

A tutaj logika jest odwrotna: Myśli ludzkiego serca są złe → obietnica powstrzymania się przed przekleństwem i zniszczeniem („dopóki ziemia istnieć będzie” – w.22)

W pierwszym momencie przyszło mi do głowy, że może potop, który Bóg sam zesłał na ziemię, dał Mu do myślenia i stąd ta zmiana podejścia. Że może coś przeczytał w jakichś mądrych, niebiańskich księgach, przypomniał sobie, nie wiem… W drugim momencie zwróciłem uwagę na postać Noego. Gdyby nie on i jego charakter, to nie wiadomo, jak potoczyłaby się historia, ale prawdopodobnie nie byłoby na ziemi ani mnie, ani ciebie. Może w ogóle nikogo by nie było.

Tę obietnicę pokoju Bóg dał w odpowiedzi na ofiarę Noego – tak, jakby pomyślał: ­– A jednak mogę mieć nadzieję na miłość człowieka. – To pokazuje, jak bardzo bliski jest Bóg. Wygląda na to, że Noe dokonał czegoś niemożliwego: skłonił wszechmocnego Boga, stwórcę wszechświata, który zna przeszłość i przyszłość, do jakichś uczuć, a nawet diametralnej zmiany nastawienia do całego rodzaju ludzkiego.

„Mogę znieść wiele, obym tylko wiedział, że miłość jeszcze ożyje, że choć jeden człowiek będzie mnie szukał.” – Takie Boże wyznanie czytam między wierszami historii Noego. I jest to dla mnie zachęta, by kochać Boga, starać się trzymać Jego zasad. Bo On jest blisko, nie jest obojętny, ale wrażliwy. Jeśli znajdę łaskę u Niego, jak Noe, to znaczy, że wszystko może się zmienić. To, co miało umrzeć, będzie żyć. We mnie, wokół mnie.

»
Autor: jpz2

Powiązane posty: