Nobody’s perfect, ale…

Mądrość wypłynęła z ust sprzątaczki: – Nie ma ludzi perfekcyjnych. Jakby ludzie byli perfekcyjni, to byśmy wszyscy święci chodzili. – A jednak człowiek przekornie do świętości tęskni.

Zaryzykuję stwierdzenie, że każdy ma ten instynkt: „chcę być chwalony, bezbłędny, bez skazy, nienaganny, doskonały, piękny, szlachetny i, jako się rzekło, perfekcyjny”! Jak każdy instynkt, i ten daje się zagłuszyć (np. cynizmem), ale nie można go usunąć. Ludzkie sumienia wołają jednym głosem: chciałbym być idealny, ale nie umiem, ale chciałbym. A jeśli nie idealny, to chociaż umieć się przyznać do grzechów. A jeśli nie do grzechów, to chociaż do błędów. I umieć też wybaczyć. Nie być taką świnią. Albo być kimkolwiek, tylko bez wiecznego poczucia, że potrzebuję retuszu… Czy to jest w ogóle możliwe? Czy już zawsze, gdy mowa o mnie, będzie mnie czekać milczenie, wstyd lub kłamstwo?

Jeśli mówimy, że z nim społeczność mamy, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie trzymamy się prawdy, jeśli zaś chodzimy w światłości, jak On sam jest w światłości, społeczność mamy z sobą, i krew Jezusa Chrystusa, Syna jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu. Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy, i prawdy w nas nie ma. Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości. Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, kłamcę z niego robimy i nie ma w nas Słowa jego. (1 Jan. 1:6-10, BW)

No właśnie, tylko żeby wyznać grzechy, trzeba: a) nie wątpić w istnienie dobra i zła oraz grzechu, b) być odważnym, c) mieć motywację, to znaczy wiedzieć, że odwaga się opłaci. Bill Hybels powiedział: Jeśli boisz się wyznać swoje grzechy, proszę nie mów więcej, że chrześcijaństwo jest dla słabeuszy. Bo choć człowiek z natury jest słabeuszem, to jednak tylko niektórzy są dość silni, by się do tego przyznać i dzięki mocy Boga stać się świętymi, perfekcyjnymi. Brzmi jak bajka, ale to nie bajka.

Autor: jpz2

Powiązane posty: