Nieostrożnie

– Nie trzeba kupować, wystarczy narysować! – Chwali się A. i pokazuje mi pieska. Przerysowany. Ale jak sprawnie, szybko i… dobrze! I wdzięcznie. To już piąty albo szósty. Poprzednie U. poprzecinała. Oczywiście chciała te pieski tylko wyciąć. Szło jej nieźle, naprawdę, jak na trzylatkę – świetnie. I nawet już z dobrym efektem. Ale za każdym razem coś jej się jednak omsknęło i pieska rozrywało na kawałki. Mama musiała rysować kolejne. Przede mną leży już siódmy i ósmy. Narysowane dziś rano. Piesek-córeczka – przez A.; piesek-mama – przeze mnie. Ciekawe, ile czasu dane im będzie wieść swoje papierowe życie? Czy nie skończą znów pod ostrzem nożyczek U.? A ona znów schowa twarz w dłoniach i załka rzewnie, aż się małe plecki zatrzęsą. Ot, ludzka, nieostrożna skłonność do psucia własnego szczęścia.
Autor: jpz2

Powiązane posty: