Niech cię diabli wezmą!

Kto by pomyślał, że tymi słowami można komuś dobrze życzyć? Ja, owszem – po przeczytaniu fragmentu ze Słowa o kuszeniu Pana Jezusa. „Wziął go diabeł” – jest napisane. Jak to? Jezusa???

Myślę, że coś takiego nie byłoby możliwe w żadnym innym momencie, jak tylko wtedy, na pustyni, po czterdziestu dniach postu. Mateusz ewangelista pisze:

Wtedy Duch zaprowadził Jezusa na pustynię, ABY go kusił diabeł. (Mat. 4:1, BW)

I kusił – to na pustyni, to na szczycie świątyni, to na wysokiej górze. Wziął Jezusa tu, wziął tam… Może to był jakiś dziki lot, może tylko wizje, nie wiem, ale najistotniejszy w tym jest fakt, że temu kuszeniu Jezus poddawał się z inspiracji Ducha Świętego. Nie tylko pozwalał diabłu, by Go „zabierał”, ale wręcz przygotował się do tego.

Myślę, że niewielu ludzi kiedykolwiek przeszło przez taki post: czterdzieści dni bez jedzenia. Ja również nie pościłem ani tak długo, ani tak radykalnie. Na szczęście, żeby zrozumieć Pismo, nie muszę się wczuwać w coś, czego nie doświadczyłem. Wystarczy, że prześledzę logikę wydarzeń: Duch zainspirował, Jezus wytrzymał post, a w tym czasie (Łuk. 4) i po nim (Mat. 4) diabeł go kusił. Jestem przekonany, że to wszystko się ze sobą wiąże. Mój wniosek: nigdy nie będę tak podatny na pokusy, jak w chwili odczuwania niewygody, braku, łaknienia, niespełnienia.

Po co więc wystawiać się na to? Bo przy okazji mogę zapragnąć czegoś więcej niż jedzenie, adrenalina, mocne ego, pieniądze albo władza. Poza tym, nie wiem jak wy, ale ja, kiedy byłem mały, to sam wolałem wyrwać sobie zęba, niż żeby ktoś to zrobił. Tak i dziś wolę sam skazać się na brak komfortu, niż czekać aż mnie to zaskoczy, co oznaczałoby, że zmarnuję czas na bezwartościowe sprawy, a potem nawet nie będę miał chwili na zastanowienie, co jest ważne, jeśli nie ten komfort.

Może to tylko spekulacja, ale podejrzewam, że gdyby nie ten post i oparcie kuszeniu, Jezus nie miałby ochoty na żadne powołanie uczniów, nauczanie, znaki i cuda. I nie poszedłby na krzyż. Jeśli mogę wziąć sobie z tego jakąś lekcję, to wiem, że powinienem odciąć się od świata, zrobić sobie takie pustkowie i zafundować jakiś brak – za każdym razem, gdy szykuje się nowy czas, nowe wyzwanie lub dzieło, na które nie mam dość siły i chęci, a jednak przez Boga pragnę, by się stało. Niech mnie wtedy diabli biorą, a jeśli Bóg będzie ze mną, to nie dość, że oprę się pokusie, ale pójdę jeszcze dalej!

Autor: jpz2

Powiązane posty: