Niech boli

Uciekamy przed bólem. Przez lata całe garście tabletek. Weź Panadol. Pomoże Etopiryna. Apap. Ibuprom. Alkohol. Pornografia. Łatwe tematy. Brak konfrontacji. Bezmyślność. Wszystko będzie dobrze. To się nie zdarzy. Nie boję się, nie boję. Miłe kłamstwa – dla siebie, dla żony, „jaki piękny ogród kłamstw”. Kim jestem? Jestem zwycięzcą! Jestem mądry. Dbam o siebie. Podejmuję dobre decyzje. Bóg nie dopuści. Wszystko będzie dobrze.

Nie wszystko. Będzie boleć. Będzie ćmić ten ból. Czasem będzie rypać do nieprzytomności. Do mokrej poduszki. Ból lęków, ból naszych ran z dzieciństwa, ból prawdy o nas dzisiaj – naszych zaniechań, złości, twardych serc i karków. Ból że nie wszystko ogarniasz. Ból dupy albo, ładniej mówiąc, dewaluacji, rozczarowania, zgorszenia, rozwianych złudzeń. Ale też ból zdrady. Ból bezinteresownego hejtu. Ból braku przyszłości. Ból samotności.

Ale nie jesteś sam. A przynajmniej nie musisz. Z przyjacielem boli mniej, gdy cię zrozumie. Czasem nawet boli śmiesznie mało, gdy się okazuje, że on ma jeszcze bardziej przerąbane.

Autor: jpz2

Powiązane posty: