Nie tracę wątku – cz. 3

Dziś opisuję ostatni z trzech krótkich dialogów (patrz: Łuk. 9:57-62), które uczą, czego NIE robić, żeby nie stracić wątku, robić to, co najważniejsze i niczego potem nie żałować.

Potrzebne mi tylko krótkie tło, dla porządku. Pierwszy człowiek sam zgłosił się do Jezusa jako uczeń i musiał się liczyć z tym, że rozpocznie życie w drodze, bez stałego kąta, gdzie mógłby się przytulić. Do drugiego człowieka Jezus zwrócił się sam: – Pójdź za mną! – A tamtemu właśnie zmarł ojciec. Pochować – to była jego zwyczajna, ba, nawet święta powinność. Stanął przed wyzwaniem: zaufać Jezusowi, że ten wie, co mówi. Wszystko się dobrze ułoży, gdy w pierwszej kolejności zajmie się Królestwem Bożym. I w końcu trzeci człowiek, też powołany przez Jezusa, chciał sobie zostawić „tyły”, zanim pójdzie z mistrzem.

Powiedział też inny: – Pójdę za tobą, Panie, pierwej jednak pozwól mi pożegnać się z tymi, którzy są w domu moim. – A Jezus rzekł do niego:
– Żaden, który przyłoży rękę do pługa i ogląda się wstecz, nie nadaje się do Królestwa Bożego. (Łuk. 9:61-62, BW)

Ja widzę tu siebie w roli jednego z dwunastu, jak mówię Jezusowi, komentując: – Wyluzuj, Panie, on chce tylko pożegnać swoich bliskich. – A Jezus nieustępliwie do tamtego: – Stary, chcesz iść ze mną i mówić o Królestwie, czy nie chcesz? Twoja decyzja, teraz, co robisz? Nie ma nic cenniejszego, więc jeśli powiesz „tak”, to już nie warto wyskakiwać z wagonika.

Ostatecznie Królestwu potrzebni są ludzie o trzech cechach: 1. świadomi i chętni do znoszenia niewygód, 2. mający właściwe priorytety, 3. gotowi do natychmiastowych działań.

Autor: jpz2

Powiązane posty: