Nie ruszaj g…, bo śmierdzi

Takie dobitne powiedzonko zapamiętałem z dzieciństwa. Za mocne? Być może, ale wymowne i skuteczne. Motywuje, by nie jątrzyć, nie spierać się z kimś, kto się okopał ze swoją głupotą.

Niektórzy z was pewnie już się dziwią: jak to, a co z przykazaniem miłości? Przecież mamy się kochać nawzajem, kochać swoich bliźnich, pomagać im, opowiadać Dobrą Nowinę, a skoro tak, to i pouczyć o grzechu, o tym, co źle… Ho, ho, ho, nie wszystko naraz! Że kochać – nie przeczę, tak, to jest dobre, to jest potrzebne, to jest rozkaz. Ale czy od razu walić po głowie kamienną tablicą z przykazaniami? Nieco jasności w tym temacie daje fragment Przypowieści Salomona:

  • Kto poucza/karci/strofuje szydercę/naśmiewcę, ten ściąga na siebie hańbę/wzgardę; a kto gani bezbożnika/nieprawego, ten się plami/sam sobie szkodzi/ściąga obelgi. Nie karć szydercy, aby cię nie znienawidził;
  • Strofuj/karć mądrego, a będzie cię kochał. Ucz mądrego, a będzie jeszcze mądrzejszy; poucz/naucz/oświeć sprawiedliwego, a będzie umiał jeszcze więcej/zwiększy swą wiedzę! (Przyp. 9:7-9, kompilacja BW, BT, BG)

W kontekście są podobne wersety: „Nie mów przed głupim, gdyż wzgardzi twoimi mądrymi słowami.” (Przyp. 23:9, BW) albo „Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie pereł swoich przed wieprze, by ich snadź nie podeptały nogami swymi i obróciwszy się, nie rozszarpały was.” – Powiedział Jezus (Mat. 7:6, BW). Wyciągam z tego taki wniosek, że mam się zachowywać w dwojaki sposób względem dwóch grup ludzi: mądrych strofować, a tych drugich – szyderców, naśmiewców, cyników, nihilistów i utracjuszy… nie strofować.

Jeśli nie strofować, to co? Reinhard Bonnke powiedział „Jezus NIE głosił pokuty, mówiąc: «przybliżyło się piekło», LECZ «upamiętajcie się, ponieważ przybliżyło się Królestwo Boże». Nigdy nie straszył grzeszników, lecz ostrzegał ich. Straszy się wroga, lecz ostrzega przyjaciela. Rzym 2:4: «Dobroć Boża do upamiętania cię prowadzi». Głoszenie pokuty nie może być wykorzystywane jako groźba, lecz jako dar.”

Zatem szyderców i naśmiewców należy ostrzec i… obdarować poczuciem, że Bóg ich kocha takich, jacy są, obdarować nadzieją na inne życie, na wolność. Jeśli nabiorą ochoty, by zmądrzeć, wtedy przyjdzie pora na karcenie, strofowanie, pouczanie. Ale o tym w następnym wpisie, w najbliższy wtorek.

Autor: jpz2

Powiązane posty: