Nie mogę ustać

Pamiętacie? Półtora roku temu podczas rekolekcji w szczecińskiej szkole dzieci upadały podczas modlitwy. Dziennikarze nieporadnie pisali nagłówki: halucynacje i omdlenia! Piękne rzeczy, jak za Salomona! Sam takie przeżyłem, widziałem, pamiętam.

Oddanie do użytku obiektu zwanego świątynią Salomona opisuje I Księga Królewska 8 i II Księga Kronik 5-7. Chodziło o wniesienie do budynku Skrzyni Przymierza. Odtąd miejsce, gdzie stała, było tym najświętszym. Tam był Bóg. Oczywiście, nie tylko tam. Ale… zwłaszcza tam!

gdy więc wzbił się głos trąb i cymbałów i innych instrumentów do wtóru pieśni pochwalnej dla Pana, że jest dobry i że na wieki trwa łaska jego, …świątynia Pana napełniła się obłokiem, tak iż kapłani nie mogli tam ustać (2 Kron. 5:13-14, BW)

Ale jaja. Tłum facetów wystrojonych jak na paradę, do poważnej służby przygotowanych i wszyscy lecą z nóg jak te dzieci na rekolekcjach. Śmieszna sprawa. Super. Bo nic się nikomu złego nie stało. To „tylko” (i aż) boża obecność, Jego obłok. Rzecz dostępna wówczas i tym bardziej dzisiaj.

Dlaczego tym bardziej? Bo przecież napisano w 1 Liście do Koryntian 3:16: „nie wiecie, że świątynią Bożą jesteście i że Duch Boży mieszka w was?” (BW) A co było w świątyni? Skrzynia. A co w skrzyni? Tablice. A na tablicach? Zakon, prawo. A co Bóg obiecał? „Złożę mój zakon w ich wnętrzu i wypiszę go na ich sercu„. (Jer. 31:33, BW) Ta obietnica już się wypełniła.

Piękne jest to, co się dzieje podczas poświęcenia świątyni przez Salomona. Piękne, jeśli przełożę to na swoje realia, na swoją świątynię, na siebie. Najpierw wnieśli Skrzynię z tablicami. To jest poddanie się bożej jurysdykcji. Potem pieśń chwały i dziękczynienia – już nie mogę ustać, jest dobrze, uuu! Potem modlitwa króla:

Panie, Boże Izraela! Nie ma ani na niebie, ani na ziemi takiego Boga, jak Ty, który dotrzymujesz przymierza i stosujesz łaskę wobec sług swoich, którzy z całego serca ciebie się trzymają. (…) Zechciej wysłuchać błagań twego sługi… z jakimi przystępuję do tego miejsca; tak, wysłuchaj z miejsca, gdzie przebywasz, z niebios, a wysłuchując, racz odpuścić. (2 Kron. 6:14,21, BW)

Nawet jeśli później odejdę od Boga, wciąż mogę – tak jak wygnańcy z Izraela – zwrócić się w stronę swojej przeszłości – tej świątyni, którą byłem, którą miałem (6:38), a Bóg wysłucha i naprawi. Nie odpuści dla samego odpuszczenia (to by było nie fair), ale odpuści „bo uczy dobrej drogi” (6:27), przywraca porządek.

I spada ogień. Jak ten, który zabrał ofiary Izraela (7:1). Jak ten, który płonął na głowach apostołów (Dz. 2:3). Jak ten, który dziś rozgrzewa ciała modlących się ludzi, daje się odczuć, rozlewa gorącem. Trawi, czyści, uświęca.

Autor: jpz2

Powiązane posty: