Nie ma co czekać

…trzeba uciekać – myśli „Małpa w kąpieli” z wiersza Fredry. Tak uciekam od swojej złej przeszłości. Nie chcę popełniać częstego błędu pt. „nie jestem jeszcze gotowy, muszę być lepszy, by przyjść do Boga”.

Prawda jest taka, że nigdy nie będę dostatecznie przygotowany. Trochę bardziej, czy mniej poukładane życie – jakie to ma znaczenie? Czy przepaść ma jeden metr głębokości mniej czy więcej – nie robi różnicy; nadal pozostaje przepaścią. A jednak Bóg przerzuca mosty swojej łaski. Jeśli robił to przed nadejściem Mesjasza, to o ileż bardziej teraz!

Przykład? Proszę bardzo. Mamy czasy króla Hiskiasza, który postanowił nawrócić się sam i cały Izrael do ich Boga. Naprawił Świątynię, przywrócił służbę kapłanów i zarządził obchody Paschy – pierwsze po wielu, wielu latach bałwochwalstwa i zapomnienia o świętach Pana. W związku z tym lud właściwie nie był do tego przygotowany, inaczej mówiąc, pozostawał rytualnie nieczysty z różnych powodów.

Większa bowiem część ludu (…) nie oczyściła się i jadła Paschę niezgodnie z przepisami. Dlatego Hiskiasz modlił się za nich tymi słowy: – Panie, który jesteś dobry, racz odpuścić każdemu, kto swoje serce skłania do szukania Boga, Pana, Boga swoich ojców, choć nie jest tak czysty, jak należy, aby obcować z tym, co święte. – I wysłuchał Pan Hiskiasza i zachował lud. (II Krn. 30:17-20, BW)

Przygotowania do Paschy były robione w szczerości serca, z autentycznym pragnieniem skruchy, nawrócenia się. Towarzyszył temu pośpiech, nieuwaga i u większości ludu brak doświadczenia – które jednak, jak się okazało, nie były dla Boga przeszkodą w przyjęciu ogromnej ilości ofiar.

Widzę w tym bardzo zachęcający obraz Ojca, który zważa najpierw na serce, potem na sposób zwracania się do Niego dzieci. Nie mówię, że to drugie jest bez znaczenia. Napisano (22), że Lewici „wykazali się dobrą znajomością służby dla Pana”. Ale kluczowe było i jest, i będzie… serce. Jeżeli tylko chcę przyjść do Boga, On da się znaleźć, zobaczyć, spotkać, przytulić.

Autor: jpz2

Powiązane posty: