Napaliłem się, zamiast być miłym

Ostatnio spędziłem długie, nocne godziny na… czymś, co i tak nie dało mi satysfakcji. Byłem napalony, żeby to poznać i zdawało mi się, że jestem blisko. A narobiłem sobie tylko smaku.

Przeczytałem całą księgę Daniela. Dwie rzeczy są niesamowite w tej części Biblii. Po pierwsze, sam Daniel; jaki był mądry, pracowity, wierny i odważny! Historia jego życia nadaje się na świetny scenariusz. Ale jest druga, lepsza rzecz i to na nią właśnie tak się napaliłem: niezwykłe proroctwa Daniela – jego „specjalność”.

Wzięła mnie chętka na interpretacje. Musiałem, ale to musiałem natychmiast dowiedzieć się, co już o tym napisano. Jakie to cztery królestwa panują od czasów Daniela do końca świata? I kiedy ten koniec świata nastąpi? Czytałem i czytałem jeden wortal, aż do czwartej nad ranem.

I co? Dużo konkretnych dat, kontrowersji, ostrych sądów i… na końcu wielka niewiadoma, bo proroctwo Daniela mówi o końcowym okresie dziejów świata (po czwartym królestwie), w którym kościół ma się przygotować na przyjście Chrystusa. Długości tego okresu Daniel nie zna. Czyli po staremu: nikt nic nie wie. Wiadomo zresztą, co powiedział Jezus: Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą, ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi. (Dz 1:7-8, BT). Zamiast tracić czas na alchemię, powinienem po prostu być świadkiem Chrystusa. Ale pewne tajemnice Bóg może mi objawić. Kiedy? To wyjaśnia werset, który dla mnie jest absolutnym hitem, najlepszy w całej księdze Daniela, mówi mu archanioł Gabriel:

Gdy zacząłeś zanosić błaganie, wyszło słowo, a ja przyszedłem, aby ci je oznajmić, bo jesteś bardzo miły; uważaj więc na słowo i zrozum widzenia! (Dan. 9:23, BW)

Autor: jpz2

Powiązane posty: