Namiętności

– Lepiej mu nie mów nic. Nie zakazuj.
– Dlaczego?
– Bo jeszcze nic złego nie zrobił.
– Ale może zrobić. Zrobi na pewno.
– A co, jeśli nie?
– To co proponujesz?
– No, nic nie mów. Może nic się nie stanie. A jak zabronisz…
– To co?
– No to właśnie podsuniesz mu „świetny pomysł”.
– No nie wiem…
Brzmi znajomo? Właśnie wtedy kusi najbardziej, gdy jest zabronione. Jest tak od zawsze, od początku. Od Adama i Ewy – aż do mnie i do ciebie. Mam taką teorię, że zakazany owoc w raju był całkiem zwyczajnym owocem. Żadnego czary-mary. Nie było nawet płotka. Drzewo poznania dobra i zła różniło się tylko tym od innych drzew, że Bóg zabronił z niego jeść. Strasznie to śmieszne i tragiczne. 
Dzisiaj przeczytałem rewelacyjny werset, pomyślałem: hit! Słowa Pawła: „grzeszne namiętności rozbudzone przez zakon” (Rz 7:5). Zaraz, PRZEZ CO?! Przez zakon? Czyli prawo? A ja myślałem, że to się rozbudza przez jakieś sprośne myśli, czy co… Nie. Przez zakon. Wniosek prosty: nie myśl za dużo o tym, czego nie wolno. Rozejrzyj się po całej reszcie raju, jak wiele ci WOLNO! Takie namiętności!
Autor: jpz2

Powiązane posty: