Najważniejsze: wydeptać ścieżkę

Pod koniec może się okazać, że najważniejsze wcale nie było to, dokąd zmierzałem albo jakie cele sobie wytyczałem, ale to, którędy chadzałem i jakie ścieżki wydeptałem.

Mój dziadek, gdy go odprawiali z kwitkiem po raz enty, np. w urzędzie, zwykł mruczeć złośliwie pod nosem: – Już ścieżkę tam wydeptałem! – Ale jeśli na coś się uparł, był skuteczny. Każdy to robi: chodzi swoimi ścieżkami – i tymi, które lubi, i tymi, których by sobie nigdy nie życzył. I tymi pożytecznymi, i tymi, co nie wiodą do niczego dobrego. Każdy ma swoje wydeptane ścieżki: z domu do szkoły, do pracy, do sklepu, do przyjaciela, do kościoła. Ścieżki myślenia, mówienia, postępowania… Mocno wytarte ścieżki to drogi, nawyki trudne do porzucenia, niby część charakteru, silny schemat.

Żebym został dobrze zrozumiany: dobrze jest iść drogą eksperymentów, zaskakiwać, poszukiwać, ryzykować, nie znając końca tej drogi, żeby się nie ograniczać. Ale dobrze jest też mieć dróżki, które powtarza się z mrówczą konsekwencją – to są właśnie te ścieżki, o których tak często mówi Pismo Święte, i które nam prostuje Bóg:

Bóg daje mądrość, z jego ust pochodzi poznanie i rozum. On zachowuje swoją pomoc dla prawych, jest tarczą dla tych, którzy postępują nienagannie, strzegąc ścieżek prawa i czuwając nad drogą swoich wiernych. Wtedy zrozumiesz sprawiedliwość, prawo i prawość, każdą dobrą drogę. Gdyż mądrość wejdzie do twojego serca, a poznanie będzie miłe twojej duszy. Rozwaga czuwać będzie nad tobą, roztropność cię strzec, zachowując cię od drogi zła, od człowieka, który mówi przewrotnie, od tych, którzy porzucają ścieżki prawe, aby chodzić drogami ciemnymi, którzy z radością popełniają zło, lubują się w złośliwej przewrotności, których ścieżki są krzywe, którzy ze swoich dróg zbaczają na manowce. (…) Przeto będziesz chodził drogą dobrych i będziesz się trzymał ścieżek tych, którzy są sprawiedliwi. (Przyp. 2:6-15, 20, BW)

Autor: jpz2

Powiązane posty: