Najlepszy

Jechałem z dziećmi na plac zabaw, na „dinozaury”. Stoimy na przystanku. Siedzi tam też dwóch mężczyzn. Jeden starszy ode mnie przynajmniej dziesięć lat. Drugi – milczący – przynajmniej dwadzieścia. Ten pierwszy zerka na U. i Fi. – To jest najlepszy czas. – Mówi. Patrzę teraz na niego, a kątem oka na dzieci, czy nie wlezą na jezdnię. – To znaczy? – Pytam. – Jak dzieci są małe, najlepszy czas. – Odpowiada z pewnością. – Potem, wie Pan, córka pisze smsa o północy: „Tato przyjedziesz po mnie?” A jest u koleżanki na Białołęce. Albo nie odbiera telefonu przez pięć godzin, do dziewiątej wieczorem. „Mamo, nie odbierałam, bo byłam z koleżankami”. A my już sprawdzaliśmy, gdzie jest najbliższa komenda policji. Generalnie trzeba mieć pozytywne podejście. A teraz, wie Pan, to jest najlepszy czas. – Nic nie odpowiadam, potakuję. Uśmiecham się. Szczerze.
Autor: jpz2

Powiązane posty: