Nabal – tak wredny, tak bliski

Podobno naukowcy zajmują się już tak zwanym „asshole effect” – im bardziej ktoś jest bogaty, tym większym staje się „dupkiem”, za przeproszeniem. Myślę, że biblijny Nabal byłby świetnym potwierdzeniem tezy. A ja jakoś łatwo się z nim utożsamiam.

No bo sami oceńcie, co byście zrobili na miejscu Nabala. Macie stado trzech tysięcy owiec. Pasterze chodzą z nimi po pustyni, a tam siedzi mafia. Taka mafia honorowa. Włos z głowy pasterzom nie spadł. Nic nie zginęło. Elegancko i z klasą. I herszt tej bandy, kiedy przyszło do strzyżenia owiec, posyła swoich chłopców z taką oto wiadomością:

Pokój niech będzie z tobą i pokój z twoim domem, i pokój ze wszystkim, co twoje. Właśnie słyszałem, że strzygą u ciebie owce; otóż gdy twoi pasterze byli przy nas, nie lżyliśmy ich i nic im nie zginęło przez cały czas, dopóki byli w Karmelu. Zapytaj twoich sług, a powiedzą ci. (…) Daj więc, proszę, twoim sługom…, co masz pod ręką. (1 Sam. 25:6-8, BW)

Mafia pełną gębą, ale… kulturka, co? Trzeba im przyznać. A spróbuj odmówić. Gościu ma czterystu, może sześciuset wojowników. „Zgromadzili się wokół niego wszyscy uciśnieni, zadłużeni, rozgoryczeni, a on został ich przywódcą”. (1 Sam. 22:2)

No to ładna gromadka. Banda nierobów, zdolnych chyba tylko do bijatyki, ale nie uczciwej pracy. Nieudacznicy, dłużnicy, krętacze, bandziory. Na pustyni się schowali i porządnych ludzi niepokoją. Takiego wała! A wiecie już, kto był hersztem. Tak, sam Dawid. Nabal tak odprawił jego sługi:

Któż to jest Dawid, a któż to jest syn Isajego? W obecnym czasie wiele jest sług, którzy się buntują przeciwko swoim panom. Mamże wziąć mój chleb i moje wino, i mięso z moich zwięrząt, które zarżnąłem dla moich postrzygaczy, i oddać mężom, o których nie wiem, skąd są? (1 Sam. 25:10-11, BW)

Dawid – to imię-wytrych. Aaa, jak Dawid, to przepraszam. Jak Dawid, to wszystko ok. To ten, co pokonał Goliata. To ten, co ma zostać królem. To ten! Syn Isajego! Nabal albo o tym nie wiedział, albo – co bardziej prawdopodobne – zignorował sławę Dawida, bo nie po drodze mu było pomagać ludziom, którymi gardził. I wiecie, co? Trochę go rozumiem. Na tyle, na ile sam jestem w środku „dupkiem”. To takie ludzkie.

Napisane jest o Nabalu wprost, że był nieużyty, nieokrzesany, niecny. Jak kończy się jego historia? Umiera, choć nie z ręki Dawida. Umiera w sposób groteskowy; porażony przez własną głupotę, pychę, złość. Co mnie śmieszy w tym wszystkim – to jak często oburzam się na kogoś, kto potem… przypomina mi mnie samego.

Autor: jpz2

Powiązane posty: