Myśli na wodzy

Pewien człowiek słuchał kazania pt. „pilnuj swoich myśli”. – Ale jak? – Burzył się po cichu. – Przecież myśli sobie płyną! Jak ja mogę je kontrolować?

Jest takie powiedzonko: no pain, no gain. Po polsku, wersja łagodniejsza: bez pracy nie ma kołaczy. A jeśli wysilam się do bólu i dostaję coś, co mi nie wystarcza, nie zaspokaja? To dopiero nieszczęście. Ale Jezus miał odpowiedź i na to.

Odpowiedź na poczucie wypalenia, braku efektów, owoców, głodu sukcesu. Ta odpowiedź padła w przypowieści o siewcy, inaczej o słuchaniu Słowa.

Jako ludzie od wielu lat chodzący do kościoła możemy już czuć ten „wyższy level”; ja już usłyszałem, czytałem i rozważałem Słowo, nie zapominam, więcej! nie zgorszyłem się, trwam! Ha, ha! Ale!

…troska tego życia, oszustwo bogactwa i pożądliwość innych rzeczy, wchodząc, duszą słowo i człowiek staje się bezowocny. (Mar 4:19, NBG)

Zapala mi się czerwona lampka: kiedy staję się bezowocny? Kiedy jedne myśli są wypierane przez inne myśli, czyli zamiast słuchać, rozmawiać z Bogiem i o tym rozmyślać, moją głowę zajmuje:

  • skąd ja wezmę kasę na zimowe opony? (troski tego życia);
  • jak będę zarabiał więcej, będzie mi się lepiej żyło (oszustwo bogactwa);
  • czy nie byłoby super zmienić samochód już w tym roku? (pożądliwość innych rzeczy).

To proste rzeczy, niewinne. I tylko tyle? Wystarczy. Zarośnie pole chwastem. Nie będzie kołaczy, żadnej frajdy, no gain.

Autor: jpz2

Powiązane posty: