Miłość? Nic na siłę

Jednym z najgorętszych sporów, jaki przecina i dzieli chrześcijan jest: prawo vs. łaska. Ewangelia przykazań czy miłosierdzia? Czy można mówić w kółko „Bóg jest miłością”, „Bóg cię kocha”? Gdzie prawda i kto ma rację?

Oczywiście, że Bóg jest miłością. A jak ta miłość wygląda w Torze? Po pierwsze, Bóg postanowił wyrwać z niewoli egipskiej Izrael, kiedy co? Na co czekał i dlaczego aż czterysta lat? Przez płonący krzew powiedział Mojżeszowi i wyjaśnił:

Teraz oto krzyk synów izraelskich dotarł do mnie. Widziałem także udrękę, którą Egipcjanie ich dręczą. Przeto teraz idź! Posyłam cię do faraona. Wyprowadź lud mój, synów izraelskich, z Egiptu. (2 Moj. 3:9-10, BW)

„Słyszałem krzyk” – mówi. Bóg odpowiedział na krzyk Izraela. I dzisiaj odpowiada na mój krzyk. I twój krzyk. Nie odpowiada na milczenie. Nic na siłę. Jest miłością. Ale potrafi być miłością czekającą na krzyk. Ofiara i zwycięstwo Jezusa nad śmiercią stało się faktem i jest wyrazem miłości… czekającej na krzyk człowieka zmęczonego i cierpiącego. Jest to pewien warunek, czyż nie? Nie potrzebują zdrowi lekarza…

Potem, w historii wyjścia Izraela z Egiptu, miłość Boga wyrażała się nie tylko w cudownym zaopatrzeniu, ale też wielokrotnym przebaczeniu. Na koniec czytania o wędrówce Izraela przez pustynię wynotowałem sobie najtrudniejsze momenty, to jest te, w których lud narzekał i buntował się. Reakcja Boga była twarda. Ale było też miejsce na wstawiennictwo, skruchę i przebłaganie, a wreszcie litość i przebaczenie.

Polecam zajrzeć, jak to było dokładnie: 2 Moj. 14:11, 15:24, 16:2, 17:3, 32:1. 4 Moj. 11:1, 12:1, 13:32, 14:2, 14:44, 16:2, 17:6, 20:3, 21:5, 25:3. – To są fragmenty, które można nazwać czarnymi kartami w historii Izraela. Lud był nieufny w pragnieniu i głodzie, wyniosły i zazdrosny o Mojżesza, niecierpliwy (złoty cielec).

Wobec tego rodzi się we mnie pytanie: czy Bóg mógłby reagować tak twardo na moje oznaki buntu, nieufności, narzekania, niecierpliwości i bałwochwalstwa? Czemu nie? Czy potrafię przełknąć gorzką pigułkę i przyznać Ojcu rację, licząc w pokorze na Jego przychylność? Czy potrafię przepraszać i wracać do Niego, oczekując miłości, ale porzucając daleko swoje przekonania? Uznać błąd, pogrzebać pychę, żeby zyskać jedno: miłość, to jest Tatę.

Autor: jpz2

Powiązane posty: