Mędrkował i zbzikował

W tym tygodniu przeczytałem uroczą przeróbkę Psalmu 23: „Pan jest pasterzem moim, Nietzschego mi nie braknie!” – Jego wola, nie moja. Trudno trafić celniej w temat. Chociaż Apostoł Paweł też nieźle sobie z tym poradził.

Podsumowując swój pierwszy list do duchowego syna – Tymoteusza, pisze tak:

Jeśli ktoś głosi inną naukę, a nie zajmuje się zdrowymi słowami naszego Pana, Jezusa Chrystusa, oraz nauką w celu pobożności, ten jest zarozumiały/nadęty, nic nie rozumie/nie wie, ale ma bzika/chorobliwą skłonność co do badań i sporów o słowa, z których powstaje zazdrość/zawiść, kłótnia, zniesławianie, niegodziwe domysły.

Jako żywo stają mi przed oczami niekończące się dyskusje na facebooku i różnych forach internetowych, argumenty ad personam i rodzące się stąd głębokie podziały; bardziej emocjonalne oraz wydumane niż logiczne i rzeczowe.

To nie tak, że nauka jest niepotrzebna, że to niebezpieczna gleba, że filozofia, socjologia, politologia, ekonomia czy teologia – to mielizny i diable nasienie. Nic bardziej mylnego! Ale: JAKA nauka jest dobra, właściwa, cenna? Nauka w celu pobożności. Proste kryterium!

A ponadto… no, bądźmy szczerzy, przecież to widać; naprawdę łatwo jest znaleźć tych ludzi zbzikowanych na punkcie sporów o słowa, mędrkowania, akademickich dyskusji – jako zły przykład; czy nie idę ich drogą?

Autor: jpz2

Powiązane posty: