Maniuś

– A więc on jest taki ambitny? Ten wasz wnuk. – Dopytywałem cioci. Usiedliśmy przed oknem, przez które widać było wcześniej parę drzew, kwiaty i budkę dla sowy, no i tę drogę na Gniezno, bez zmian. Teraz tylko roleta, stół i parę ciastek, których już jeść nie mogłem, bo bym to łakomstwo odchorował. Ciastka świetne, tylko brzuch nie w formie. No, nieszczęście. Ale ciocia lubi opowiadać. A ja lubię słuchać. Moje ostatnie odkrycie (w moim wieku to trochę żenujące): można prowadzić rozmowę, tylko zadając pytania i odpowiadając na nie. Ileż bardziej to jest uprzejme i zwyczajnie miłe! Jeszcze nie posiadłem tej umiejętności, bo lubię się wymądrzać i mówić niepytany. No więc mówię:
– Ja nieraz myślałem, mając już teraz dzieci, że na studiach było więcej czasu. A na studiach – że w liceum tego czasu było jakby

więcej. I tak dalej. A guzik! W szkole się żyje od klasówki do kartkówki. Wcale nie ma tyle wolnego! I to jest źle, jak ktoś nie ma pasji.
– O! To ja ci opowiem o Maniusiu. – Ciocia przerwała mi z ożywieniem mój wywód. – Maniuś jest stąd. Tu u nas do szkoły chodził. Ostatni w klasie. On wszystkich lubił i wszyscy go lubili, ale na dwójach jechał. Z wielkim trudem z klasy do klasy przechodził. I pewnego razu mówi do mojego syna, bo to jedna klasa, coś o jakiejś scenie z filmu – jak to zostało zrobione. Akurat tu w domu. Ja się przysłuchuję, ale on nic o fabule, tylko jak oni to nakręcili. No, nic ciekawego. Poza tym że z tej śmiesznej paplaniny Maniusia taka niesamowita pasja wychodziła. I ja mu mówię w maturalnej klasie: „Maniuś, ty powinieneś iść do filmowej szkoły, na operatora albo reżysera.” On na to piorunem: „Jest taka szkoła”? „Jest. – Mówię. – W Katowicach”. „Ale ja na studia”? „Tak, bo ty więcej wiesz, niż niejeden, co już tam studiuje”. No i poszedł. Teraz jest bardziej wziętym kierownikiem produkcji. Taki klasowy błazen.
– No i to właśnie, ciociu, chciałem powiedzieć. Piękna historia, najlepszy przykład. – Cieszę się. – No bo prawda, że tak jest, że oceny się nie przekładają na sukces, jakkolwiek go rozumieć?
– O tak, jakkolwiek go rozumieć.
«
Autor: jpz2

Powiązane posty: