Mądrala

Idą spać dzieci. A. czyta im o Samie i Julii – dwóch myszach z Mysiego Domku. Czyta i czyta. Ja się snuję to tu, to tam, niby to zbieram ostatnie pętające się po podłodze zabawki. Czasem je zgarniam w jeden kąt – sprzątanie pozorowane, ale przynajmniej względny porządek. I się przysiadam, i trochę dogaduję. Lubię tak dogadywać, najlepiej wpleść do historii jakąś głupotkę albo czarny humor. Czasem z nudów zmieniam treść bajek, które znam aż za dobrze. Dla śmiechu. Lubię prowokować dzieci.

Przysiadam się i zaglądam im przez ramię do tej książki.
– A może ty chcesz poczytać? – Pyta A. i ma zmęczone oczy i zmęczony głos.
– No, chyba nie, jeszcze mam do zrobienia…
– A może chciałeś przypadkiem pozmywać?
– A tak, no, wiem, nie zapomniałem, obiecałem, więc zrobię.

Ale zmywać mi się nie chce. Kręcę się, o – odkurzacz odniosę na miejsce, światła pogaszę. Znowu mnie zawiało, znowu coś dogaduję. Wtedy Fi. się odzywa:
– A ty nie chciałeś pozmywać?
– O, jaki mądrala. – Śmieje się A. Ja ciekawie słucham, co jeszcze mu dogada mama. – A może ty pozmywasz? – Patrzy w oczy Fi.
– Ja-nie…

«
»
Autor: jpz2

Powiązane posty: