Luzak

Właśnie żeśmy się wygramolili z przejścia podziemnego przy metrze. Fi. posuwał na swojej hulajnodze, U. bez przekonania próbowała zasnąć w wózku, ja go pchałem, natomiast A. szła sobie trochę nieprzypisana do niczego. Jeśli już, to do kogoś – do nas. Luźną grupką toczyliśmy się z Domu Sztuki, to jest z kościelnego spotkania – do domu.
– Taatooo! Wyprzedzam cię! Ja wygrałem, a ty – przegrałeś! – Powtarza swoją kwestię Fi. Lubi to mówić.
– O, nie! – Udaję głęboki zawód przed Fi. Dokładnie tak, jak on chce. Odgrywamy role. Lubi to. Może nawet za bardzo. Dlatego często zmieniam scenariusze – a to dla rozrywki, a to dlatego, żeby go wybić ze schematu jakiegoś.
– Tatoo! Wyprzedziłem cię!
– O, nie! Muszę cię teraz dogonić, nie dam się.
– Nie, tato, nie! Nie możesz!
– Muszę!

– Niee! – Fi. już jest zły. Staję w miejscu.
– No, teraz ty mnie! – Zachęcam. On rusza, ale już widzę, że nerwy na postronku. – Ty chciałeś się ścigać, ale tak, żebym ja nie ścigał się naprawdę? – Pytam, ale nie dla pytania. Pytam tak, bo wiem, jak jest. Pytam tak, że układam mu w głowie.
– Tak. – Przyznaje Fi.
– Ale wtedy nie ma mowy o wygranej. – Stawiam na ostrzu noża.
– Ale, tato, nie! Ja wygrałem, a ty przegrałeś!
– Ok, ale wiesz co? Mi wystarczy to wspomnienie chwili, kiedy byłem pierwszy przed tobą.
– Ale to ja byłem pierwszy!
– Pierwszy na mecie.
– Tak.
– No ale ja przedtem przez moment prowadziłem.
– Ale tato… – I tak się droczymy.

Tymczasem U. znów się podniosła. Jeszcze ją uśpię. Jeszcze pospaceruję. Chcę, żeby spała. Taki mój los w tej chwili – trochę przykuty do tego wózka.
– A wiesz… Jak mi fajnie było dziś rano? – Zagaduję A. – Jak wsiadłem do autobusu. Bez dzieci, nawet bez torby, no luzak. Chciałem, żeby mnie tak wiózł przynajmniej dziesięć przystanków. A to tylko jeden. – Zwierzam się. A mogę tak gadać, bo dziś to A. spała dłużej, a ja robiłem śniadanie dzieciom – małym oprawcom poranka.
– A wiesz, jak mi było fajnie wczoraj wieczorem? Wyszłam sama, nie po zakupy. Jechałam autem sama. Wróciłam, o której chciałam… – A ona może tak gadać, bo tak. Już ja dobrze wiem, że tak.
«
»
Autor: jpz2

Powiązane posty: