Ludzie wolni są wolni

Dlaczego perkusista Behemotha gra tak szybko? Bo jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy! – Dobry dowcip, co? Ale ile prawdy w tym przysłowiu? Czy tak jest? To zależy! Zależy, dokąd się spieszę.

W Księdze Koheleta czytają ludzie od wieków i kiwają głowami: vanitas vanitatum – marność nad marnościami, a wszelkie sprawy, jakie się dzieją pod słońcem, to POGOŃ za wiatrem (Koh. 1:2,14) Głowy się kiwają, rozumieją, a potem zostają czaszki. I następne głowy czytają. „Powiedziałem sobie: Nuże! Popróbuj radości i użyj sobie! Lecz również to było marnością”. (Koh. 2:1)

A zatem… co? Spieszę się za różnymi sprawami (jakiekolwiek są pod słońcem). Spieszę się, żeby było przyjemnie, żeby był fun, zabawa i… to jest marność. No to diabeł co…? Cieszy się. Jasne, że się cieszy. Do czasu…

Do czasu, gdy zaczynam chodzić wolno. Bo ludzie wolni generalnie są… wolni. Przynajmniej tak na ogół. I wtedy, gdy zwalniam, widzę, że jednak warto się spieszyć. Ale za czym innym.

Spieszy się sługa. Albo gorzej: niewolnik. Albo lepiej: przyjaciel. Czyim chcę być sługą? Bo są też fajne fragmenty w Biblii o bieganiu, pośpiechu, np.:

Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. (Łuk. 2:16, BT)

Albo to:

„…oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i biegły oznajmić to Jego uczniom. A oto Jezus stanął przed nimi…” (Mat. 28:8-9, BT) oraz „wszedł i ów drugi uczeń, który pierwszy przybiegł do grobowca, i ujrzał, i uwierzył”. (Jan. 20:8, BW)

Albo to:

„Dobry bój bojowałem, biegu dokonałem, wiarę zachowałem” (2 Tym. 4:7, BW)

Albo to:

„gdy [syn marnotrawny] był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go”. (Łuk. 15:20, BT)

Pośpiesznie też Izrael wyszedł z Egiptu (Ex. 12:11), co było zarówno wyrazem upokorzenia, jak i woli wydostania się na wolność, zyskania nowej godności, odziedziczenia obietnicy Abrahamowej. Tak spieszy się każdy z nas, nawracając się. Nie ma co zwlekać, bo „oto teraz czas łaski, oto teraz dzień zbawienia” (2 Kor 6:2). Co będzie jutro, nie wiadomo.

W ogóle można by zrobić większe studium: kto w Biblii spieszył się, ale nie bez sensu? Z kogo można brać przykład? Prostsze albo ważniejsze jest jednak pytanie, które mogę zadawać sobie za każdym krokiem, czy raczej susem… Dokąd tak biegnę, czy nie za wiatrem? Dokąd się spieszę? I kto się z tego cieszy?

Autor: jpz2

Powiązane posty: