Łaska mnie podnieca

Czekałem na to. Czekałem, by opisać i podjąć to wyzwanie. Wiedziałem, że jest ono następne po gniewie, cudzołóstwie i pozornie nieszkodliwych „przysięgankach-cacankach”. Nęcił mnie ten fragment Pisma, chciałem od niego zacząć. Dlaczego? Bo on pozwala mi widzieć w sobie nie tylko duże braki, ale i ogromny potencjał!

Słyszeliście, iż powiedziano; Oko za oko, ząb za ząb. A Ja wam powiadam: Nie sprzeciwiajcie się złemu, a jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. A temu, kto chce się z tobą procesować i zabrać ci szatę, zostaw i płaszcz. A kto by cię przymuszał, żebyś szedł z nim jedną milę, idź z nim i dwie. Temu, kto cię prosi, daj, a od tego, który chce od ciebie pożyczyć, nie odwracaj się. (Mat. 5:38-42, BW)

Gdy mnie lub kogoś innego spotyka krzywda, moja prawość woła: co jest grane?! Niech drań dostanie za swoje! Czasem robię to świadomie i rozumnie orzekam w sercu, ile to jest „za swoje”. A czasem odpłacam instynktownie. W każdym razie znajduję upodobanie w natychmiastowym karceniu oponenta jakąś złośliwością. Wybić mu oko albo ząb. Niech ma! Na odlew nie biję nikogo pięścią, ale ustami – co za różnica?

Natomiast moja sprawiedliwość powinna wołać: przebaczam. Bo ten człowiek, który mnie bije, przymusza lub procesuje się ze mną – on doczeka sądu. I najprawdopodobniej Bóg ukarze go inaczej, niż ja to sobie wyobrażam. A dzisiaj, gdy odpłacam pięknym za nadobne, szkodzę zarówno swojemu oponentowi, jak i sobie. „Oko za oko” się nie opłaca.

Przebaczam tym, którzy:
1. krzywdzą mnie, biją, obrażają, oczerniają, obmawiają, kopią pode mną dołki, okradają, znieważają, szydzą,
2. procesują się ze mną, wykłócają i tak interpretują sytuacje, by mi odebrać moją własność, moje dobre imię, moje przywileje,
3. przymuszają mnie do czegoś, manipulują, prowadzą brudne gierki.

Ale Jezus nie mówi tylko o przebaczeniu. Przebaczanie to wstęp, preludium, połowa mocy, jaką mogę wykrzesać ze swoich silników, to pierwszy stopień. Drugim jest okazanie łaski. Dać temu złośliwcy coś, na co nie zasługuje. Osobiście przyznam, że podnieca mnie ta możliwość, moja zdolność do tego, by być jak Bóg. Okazałem łaskę – czy to nie brzmi cudownie?

Może ktoś powie, że chcę być pyszny. Myślę, że tu nie ma miejsca na pychę. Pycha zaprzeczyłaby przebaczeniu i łasce. Jeśli się pysznię z tego, że nadstawiłem komuś drugi policzek, to znaczy, że faktycznie wytykam mu jego winę (nie przebaczyłem) i podkreślam dług wdzięczności (nie okazałem łaski).

W praktyce to wszystko jest trudne albo w ogóle niemożliwe do zrobienia. Zdolność do przebaczania i okazywania łaski wymaga pokory, a przede wszystkim – głębokiego uczucia, że Bóg mnie kocha oraz mocy Ducha Świętego.

Przypomnę rzecz fundamentalną: to wszystko jest dla mnie, ja jestem najważniejszy. Te wszystkie przykazania służą temu, żebym lepiej kochał ludzi, siebie i Boga. Przykazania są instrukcją miłości, stworzoną po to, żeby nie była ona nieznośnie pustą ideą. Miłość jest ożywcza, służy mi tak, jak chrupanie marchewek. Przepływ miłości, gdy ją biorę i daję, jest jak przepływ krwi. Pozwala żyć, ryzykować, popełniać błędy i odnosić zwycięstwa.

 

Uzupełniłem ten wpis tutaj: Supersize me!

Autor: jpz2

Powiązane posty: