Kto mnie owinie w becik?

Becik pozwala dziecku spokojnie usnąć. I tak jak niemowlę uczy się zasypiać, tak każdy człowiek powinien zostać nauczony by się zatrzymać i spędzić czas ze swoim Tatą – Bogiem.

Do becika wrócę, ale po kolei. Pierwsza inspiracja to kazanie pt. „Przystopuj” Marka Ciesiółki, w którym przekonywał on, że dbałość o regularne przystanki, wyciszenia, spotkania z Bogiem to warunek tego, żeby nie zwariować, nie troszczyć się i zachować ten „pokój, który przewyższa wszelki rozum” (Flp. 4:7). Co więcej, jest to warunek tego, by – cokolwiek w życiu buduję – przeżyło mnie i ostało się na Bożym sądzie i było jak budowla ze złota, srebra i drogich kamieni, a nie z drzewa, siana i słomy (por. 1 Kor. 3:12).

Ale czy można się tego nauczyć, tych regularnych spotkań z Bogiem? Z pewnością jest to kwestia nie tylko miłości (do) Taty i właściwej postawy serca, ale też dyscypliny. Pomyślałem, że byłoby nam, chrześcijanom o wiele łatwiej, gdyby każdy z nas miał duchowego rodzica – kogoś, kto pomaga stanąć na nogi na początku drogi z Jezusem, kto uczy elementarnych zasad i dopilnowuje, by duchowy noworodek został całkiem uwolniony, oczyszczony, napełniony Duchem Świętym. Ta myśl też była zainspirowana kazaniem, tym razem Andrzeja Nędzusiaka – pt. „Duchowi rodzice”. Cytowany był dłuższy fragment:

A jako apostołowie Chrystusa mogliśmy być dla was ciężarem, my jednak stanęliśmy pośród was pełni skromności, jak matka troskliwie opiekująca się swoimi dziećmi. Będąc tak pełni życzliwości dla was, chcieliśmy wam dać nie tylko naukę Bożą, lecz nadto dusze nasze, tak bowiem staliście się nam drodzy. (…) Wiecie: tak każdego z was zachęcaliśmy i zaklinaliśmy, jak ojciec swe dzieci, abyście postępowali w sposób godny Boga, który was wzywa do swego królestwa i chwały. (1 Tes 2:7-8, 11-12, BT)

Andrzej Nędzusiak dodał, że skoro teraz rozwijam się dobrze, jestem duchowo zdrowy i przydatny dla Bożego Królestwa, to jest to wynikiem tego, że ktoś zainwestował w moje życie: czas, siły, uczucia. Ktoś poświęcił mi wiele uwagi – jak matka karmiąca piersią („żywicielka” w 1 Tes. 2:7 w BW) – pełna ciepła i „życzliwości” – i jak ojciec, który zachęca i napomina.

A czy przy każdym nowonawróconym znajdzie się duchowy rodzic, który powstrzyma na chwilę entuzjazm młodego i nakaże się uspokoić, pomodlić, jakby krępował ruchy niemowlaka, by mógł zasnąć i nabrać sił? Taki „duchowy becik”. Jezus właśnie tak postąpił ze swoimi uczniami:

I zeszli się apostołowie u Jezusa, i opowiedzieli mu wszystko, co uczynili i czego nauczali. I rzekł im: Wy sami idźcie na osobność, na miejsce ustronne i odpocznijcie nieco. Albowiem tych, co przychodzili i odchodzili, było wielu, tak iż nie mieli nawet czasu, żeby się posilić. (Mar. 6:30-31, BW)

Autor: jpz2

Powiązane posty: