Kowboj

Siadłem na pufie i rozparłem się wygodnie w ciemnym pokoju. Jak w „Siedmiu wspaniałych” – ten rewolwerowiec, który drzemał pod płotem. Śmiesznie się z tym czułem. Ale nie, raczej dobrze. Po lewej mojej ręce zasypiał Fi., którego kilka razy jeszcze głaskałem. Po prawej ręce zasypiała U., przytulona do mamy. A ja na tej pufie – wielkiej jak ja. Całe mieszkanie było ciche, jakby puste, jak wioska w „Siedmiu wspaniałych”. A przede mną otwarte drzwi, przez które nikt nie wejdzie. Ale mógłby. I wtedy ja załatwiłbym go jednym strzałem. Tak sobie myślałem. Tak tylko. Wiem przecież. Dla przyjemności. Dla hecy. Fantazja. Czułem się z tym dobrze.
Autor: jpz2

Powiązane posty: