Koniec wakacji

Czy zdarzyło się wam zrobić sobie urlop od czytania Słowa, od modlitwy itd.? Lepiej nie. Że można zejść na psy – to pół biedy. A jeśli się już nie wróci?

Nie zamierzałem tego robić, ale wakacje z dziećmi nie pomagają utrzymać się w dyscyplinie czytania (i pisania). Wręcz przeciwnie, rzecz jasna. No i proszę, wracam z podróży do domu, do pracy, do lektury Biblii, i co czytam w pierwszych zdaniach?

Szczęśliwy mąż, który nie szedł za radą niegodziwych…, ale ma upodobanie w Prawie Boga oraz o Jego nauce rozmyśla dniem i nocą. Więc będzie jak drzewo zasadzone nad strumieniami wód, które wydaje owoc w swoim czasie, którego liść nie więdnie, i powiedzie mu się wszystko, co czyni. (Ps. 1:1-3, NBG)

Jest prosta zależność między tym, skąd czerpię swoje myśli, a tym, co się dzieje z moim życiem; tu i teraz. Czy moje inspiracje, słowa, zachęta bierze się ze źródła świeżego, czy śmierdzącego i trującego?

Oczywiście, są też odcienie szarości. Jeśli nie spędzam czasu z Bogiem i jego słowem, nie znaczy to od razu, że nastawiam uszy na rady i pomysły tylko „niegodziwych”, że zaraz chcę ich stylu życia. Że trzeba podejrzliwie patrzeć na ludzi wokół. Nie.

Tylko bez rozmyślania nad Słowem nie ma strumienia, liści, owocu, powodzenia, sukcesu. Fajnie jest rozmyślać. Rozmyślanie ma przyszłość.

Autor: jpz2

Powiązane posty: