Kobiety, pieniądze, zabawa. Dlaczego nie?

Zwlekam z wpisem. Czytałem Słowo, ale nie chciałem brać czegokolwiek, chciałem napisać o czymś, co akurat mnie nurtuje. A na to nie mogłem znaleźć prostej odpowiedzi. Właściwie nadal nie mogę, dlatego tym razem nie będzie złotej rady. Będzie za to złote pytanie!

Co to znaczy dzisiaj „naśladować Jezusa”?? Proste? No, niezupełnie. Ale od początku.

I oto ktoś przystąpił do niego, i rzekł:
– Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby osiągnąć żywot wieczny? – A On mu odrzekł:
– Czemu pytasz mnie o to, co dobre? Jeden jest tylko dobry, Bóg. A jeśli chcesz wejść do żywota, przestrzegaj przykazań. – Mówi mu:
– Których? – A Jezus rzekł:
– Tych: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie mów fałszywego świadectwa, czcij ojca i matkę, i miłuj bliźniego swego, jak siebie samego. – Mówi mu młodzieniec:
– Tego wszystkiego przestrzegałem od młodości mojej; czegóż mi jeszcze nie dostaje? – Rzekł mu Jezus:
– Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, potem przyjdź i naśladuj mnie. – A gdy młodzieniec usłyszał to słowo, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele majętności. (Mat. 19:16-22, BW albo Mar. 10:17-22, Łuk. 18:18-23)

Bardzo lubię ten fragment i często do niego wracam. Dlatego, że mogę się wczuć w bohatera. Chcę żyć po śmierci, więc przychodzę do Jezusa. Pytam go, jako tego „dobrego”, co dobrego mogę zrobić. A on na to: nic, bo to działa inaczej. Tylko Bóg jest „dobry”, a ty… Ty masz NIE robić nic złego. O tym uczy dekalog, ale uwaga! Jezus wymienił tylko przykazania z grupy 4-10 (które nie dotyczą Boga). Łatwiej jest ich dotrzymać, tak po ludzku. I załóżmy, że mówię: jeśli o to chodzi, jestem bez winy.

I co, spadają na mnie gromy oskarżeń? Dziwne, nie! Jezus się nie kłóci, nie wytyka grzechów, o których pewnie zapomniałem.
Ale tu jest ważna rzecz! Młodzieniec pyta: czego mi jeszcze brakuje? Czyli wie, że ma jakieś braki, mimo że zawsze był „grzecznym chłopcem”! Nie pił, nie palił, nie ćpał, czekał z seksem do ślubu, nie okłamywał, był posłuszny rodzicom, wreszcie kochał wszystkich naokoło. I jednocześnie mógł myśleć: i na co mi to wszystko? (Gdyby nie był grzecznym chłopcem, zastąpiłby „co” innym słowem na „c”.) Wciąż mi czegoś brakuje!

I tu pojawia się reszta przykazań (1-3), a zwłaszcza pierwsze: – Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną. – Ale Jezus nie wali mnie po głowie tym twardym prawem. Mówi z miłością (Mar. 10:21): zostaw to, do czego się przywiązałeś. Sprzedaj to. Tak, to nie jest bezcenne. Zostaw wszystko, wokół czego musiałeś biegać, dbać. Bogactwo to nie jest złota komnata z TV, megałóżkiem i wianuszkiem pięknych, oddanych ci kobiet (tylko lenistwo i seks). Bogactwo to jest troska. Zostaw to, nawet jeśli tego jeszcze nie zdobyłeś, ale myślisz, że „coś ci się od życia należy”. I przyjdź i naśladuj mnie.

No dobrze. A teraz jak mam to powiedzieć bliskiej mi, nienawróconej osobie? Nie szukaj dziewczyn, pieniędzy, rozrywki. Naśladuj Jezusa. Czyli co? Na czym to polega? Czy ja jestem dobrym przykładem? Dlaczego mam komuś radzić, by kręcił się wokół Jezusa, a nie kręcił się wokół kobiet, luksusu i zabawy? Co to oznacza konkretnie, co to daje? Dlaczego to jest atrakcyjne?

Na tym kończę. Odpowiedzi szukam, wciąż tropię, choć wydaje mi się, że już wiem. Może pokuszę się o nią w następnym wpisie.

Autor: jpz2

Powiązane posty: