Kiedyś przyjdzie dzień lenistwa

Kiedyś przyjdzie taki dzień, kiedy nie będę musiał więcej pracować. Tak, może przyjdzie. Tylko będę patrzył czy nie gnije. Nie, wszystko dobrze się kręci. Wszystko leży, gdzie ma leżeć. Będę tu siedział i będzie mi dobrze. Nie, nie będzie!

Jeszcze tej samej nocy, po tym szczęśliwym dniu, na który tak długo czekałem, jeszcze tej nocy zażądają mojej duszy – odpłynie, pozostawi to ciało leżące wygodnie, zrelaksowane, ustawione do końca życia. Tak, ale czyjego? Zgromadziłem, ale proszę, co się okazuje, zgromadziłem wcale nie dla siebie. Kto inny będzie używał; jadł w mojej miseczce, siedział na moim krzesełku, spał w moim łóżeczku. Kto? Kto to ten inny? A czy to istotne? Nie ja.

A jednak długo pożyję. Będzie to przynajmniej kilkanaście wygodnych lat – równie bezowocnych, co ten wieczór – mój pierwszy wieczór w poczuciu, że już nic nie muszę, tylko… może jakąś większą stodołę, żeby pomieścić. Tak, trochę więcej niż potrzebuję  – znacznie więcej. Ale to nie grzech: mieć.

Czy jak mi się dziś sufit zwali na głowę, to od razu jestem większym grzesznikiem niż ci, którzy przespali noc spokojnie? Gdzie tam! Tacy sami jak i ja – żadni z nas pokutnicy. Tak samo jesteśmy siebie warci – jak jabłonki, które nie chcą dawać jabłek. Taka tylko różnica, że mnie sadownik ścina jutro, a ich jeszcze obłoży gnojem, poczeka, może nawóz co da, może puszczą. Ale gdzie tam. Zetnie je za rok. O tej samej porze. Już zanotował w kalendarzu.

A może jednak co wypuścimy – zawiązki owoców. Może nawet co dojrzalsze… Tak, tak zwana miłość do bliźniego. To dopiero owoc – to skarb! Bo przecież chciałoby się inwestować tak, żeby było pewnie – bez ryzyka i z wielkim zyskiem. Bez trosk i zmartwień. W biznesie to się nie da. Ilu to ludzi robiło firmy i nie umiało się wycofać w porę. Te firmy były jak dzieci.

A propos dzieci, w rodzinie też nie bardzo… Wycofać się? Opuścić dzieci i ich matkę? Nie płacić alimentów? Skrajna głupota, frajerstwo, porażka, draństwo. A nawet gdyby nie było to głupie, to przecież zbyt wiele serca włożyłem, żeby się teraz odwrócić. Żeby kiedykolwiek… Nawet, jeśli mnie kiedyś rozczaruje bycie mężem, bycie tatą. To przecież nie aż tak, żeby odlecieć. Nie? Bracia, wspierajcie!

Ale inwestycja w niebie – to nie rozczaruje. Jest pewne. Tam, kiedyś będę mógł spędzić wieczność w odpoczynku. Przy swoim skarbie, który nie niszczeje, nie stopnieje, nikt go nie ukradnie.

Na podstawie Ewangelii Łukasza 12-13.

Autor: jpz2

Powiązane posty: