Każdy się uczy

– Dobra, jeszcze raz. – Tasuję karty. Rozdaję: część dla siebie, część dla Fi.
– To teraz ty będziesz miał dwa razy więcej ode mnie.
– Nie, aż tak to nie.
– Tato, bo ty musisz przegrać.
– Nie muszę. Będę miał siedemnaście.
– A ja?
– A ty dwanaście, jak w poprzednim rozdaniu.
– No dobra. Ale weź ode mnie trzy.
– Mogę wziąć jedną.
– Okej, okej. To zaczynamy, zaraz dam czadu!

– Wieloryb. Goryl. – Zaczynam ostro.
– Kogut. – Rewanżuje się Fi.
– Kogut.
– Wielbłąd.
– Krab… – Toczy się dalej… Zostało nam po jednej karcie. Kto pozbędzie się pierwszy, wygrywa. To jest Dobble, więc trzeba znajdować wspólny element na pierwszej karcie ze stosu i na pierwszej w ręce. Ja wreszcie wyprzedzam Fi. o włos.
– Pingwin, hurra, wygrałem! Ha ha!

– Och! Argh! Jestem taki złyyy!!! Nie możesz wygrywać!
– Mogę. Ale dałem ci fory. No i rozgrywka wyrównana była. Dobrze ci szło no i przegrałeś o mały włos.
– Aaaaaaaa! – Fi. jest w furii. No, trudno. Raz na wozie, raz pod wozem. Bronię się teraz, żeby mnie nie pobił. Ale udało mu się zadrapać. Schwytałem go w silnym uścisku. I tak się mocujemy. On się złości, ja nie muszę. Każdy się uczy złościć. Niech on się teraz pouczy. Byle nie za długo.

– No już, przestań się tak denerwować. Gramy jeszcze raz? Może tym razem wygrasz?
– Okej, ale teraz dam czadu…
Fi. – hazardzista. Zawsze wraca nadzieja: „teraz to już naprawdę wygram”. I dobrze. Żeby tylko się tak nie wkurzał.

* * *

Wróciłem po dwóch godzinach do swojego pokoju w pracy. Zamykam oczy. Oceniam w myślach: dwie godziny zmarnowane na pierdoły – potrzebne, tak. Dzięki nim inni czują się lepiej. Jest ładnie, wygodnie. Ale ja tego dopilnowuję i, nie wiem dlaczego, sam się pospieszam i stresuję, że o czymś zapomniałem albo że w papierach jakiś błąd. Bez sensu.

Ostatnio powtarzam sobie, że liczą się ludzie. Tak sobie powtarzam, bo nie do końca weszło mi to w krew. Taki luz. Nie olewanie zadań. Ale też taka… wrażliwość. Może nawet czułość, jeśli wejrzysz głębiej, choć przez sekundę. Spojrzysz na tego człowieka, który nie tylko jest sprawą do załatwienia, jest też… bo ja wiem? – czyimś dziadkiem, kibicem, gitarzystą albo rycerzem. Właśnie dziś rano w coś zwątpił. Albo odzyskał wiarę w kogoś. A ja tu się stresuję taką małą rzeczą. Nawet złoszczę. Każdy się uczy złościć.

Autor: jpz2

Powiązane posty: