Każdy jest zwiadowcą

Ostatni tydzień w polityce upłynął pod znakiem „afery taśmowej”. Jak zwykle w takich wypadkach, kiedy coś mnie bulwersuje i chcę o tym powiedzieć, mam wybór: przekazać dobre, czy złe wieści?

Ktoś powie: – A co dobrego można powiedzieć o zgniłej polityce? Cokolwiek się słyszy o tych decydentach, śmierdzi grubą, brudną kasą, a to są przecież nasze pieniądze, podatników! – Prawda? Po pierwsze, jednak można powiedzieć coś dobrego, chociażby to, że to zło skończy się niebawem, bo tam też nastanie Boże panowanie. Po drugie, czy to nie brzmi jak wymówka? Jeśli ktoś wszędzie widzi gnój, to nie tylko w polityce –jest takim człowiekiem-muchą. Zgodnie z dowcipem obrazkowym już lepiej być człowiekiem-pszczołą, który wszędzie widzi kwiaty i miód. Takimi ludźmi byli Jozue i Kaleb. Zostali wysłani do ziemi obiecanej jako zwiadowcy. Zwiadowców było dwunastu – po jednym z każdego plemienia – ale dziesięciu pozostałych siało tylko zwątpienie, niewiarę, strach i panikę. Ciekawe, bo szli razem, widzieli te same rzeczy i co? Doszli do innych wniosków?

— Przyszliśmy do ziemi, do której nas wyprawiłeś; ona rzeczywiście opływa w mleko i miód, a to są jej płody. Tylko że mocny jest lud, który mieszka w tej ziemi, a miasta są obwarowane, bardzo wielkie; widzieliśmy tam także potomków Anaka. (…) – Kaleb uspakajał lud wzburzony na Mojżesza, mówiąc:

— Gdy wyruszymy na nią, to ją zdobędziemy, gdyż ją przemożemy. – Lecz mężowie, którzy poszli z nim, mówili:

— Nie możemy wyruszyć na ten lud, gdyż jest on od nas silniejszy. – I rozpuszczali między synami izraelskimi złą wieść o ziemi, którą zbadali, mówiąc: – Ziemia, przez którą przeszliśmy, aby ją zbadać, to ziemia, która pożera swoich mieszkańców, a wszystek lud, który w niej widzieliśmy, to mężowie rośli. Widzieliśmy też tam olbrzymów, synów Anaka, z rodu olbrzymów, i wydawaliśmy się sobie w porównaniu z nimi jak szarańcza, i takimi też byliśmy w ich oczach. (IV Moj. tzn. Ks. Liczb 13:27-33)

Potem zaczęła się rozpacz, płacz, krzyki, narzekania, rozruchy, szemranie i spiskowanie, posypały się oskarżenia, atmosfera była napięta, aż kipiało… Co dalej? Poczytajcie sami, a ciekawe jest zwłaszcza to, jak zareagował Bóg i jak rozstrzygnął spór. Ale to nie jest już tematem dzisiejszego wpisu. Tylko ta jedna myśl: czy dostrzegam raczej dobre, czy złe znaki? Co rozpowiadam? Że zło jest nie do pokonania, czy raczej dobro zwycięży?

Są ludzie, którzy bez względu na moje gadanie zobaczą zwycięstwo dobra nad złem. A czy ja będę wśród nich – to zależy od tego, gdzie mnie zaprowadzi mój język.

Autor: jpz2

Powiązane posty: